- I znów wygrałam no już wyskakujcie z koszulek!! - zaśmiała się Hinata ponownie tasując kart, roześmiała się jeszcze potężniej gdy ci zdjęli koszulki z miną mówiącą "JAK ONA TO ROBI ŻE PO RAZ 9 MA POKERA KRÓLEWSKIEGO??". (POKER KRÓLEWSKI - Król, Dama, Walet i Dziesięć w jednym kolorze).
- Ja mam dość tylko się przy tym denerwuję... - stwierdził Uzumaki.
- Również spasuję ciebie nie da się ograć. - powiedział Sasuke.
- Dobra pies wali pokera jak z finansami, statystyką i kogo poszukują najbardziej?? - spytał Namikaze.
- Ahh to może kogo najbardziej nienawidzą inne wioski więc tak statystyka wygląda tak: za moją głowę dają pół miliona w każdej wiosce, za ciebie czarny prawie dwadzieścia milionów, a za tobą wystawili dość dużo mamony by kupić pół świata. NAPRAWDĘ DEBILU NIE MOGŁEŚ SIE POWSTRZYMAĆ PRZED: PRZESPANIEM SIĘ Z CÓRKAMI LORDÓW FEUDALNYCH, ROZWALENIEM ZABYTKÓW POZOSTAŁYCH WIOSEK, PRZELECIEĆ POSĄG MIZUKAGE BO SIĘ NIE BRONIŁ I NASZCZAĆ RAIKAGE DO KAWY!! - warknęła Hyuga a Naruto schował się za Uchihą.
- No nie moja wina że same rozłożyły nogi... - odparł uciekając przed wkurwioną dziewczyną.
- Dobra chcę wiedzieć jak finanse i statystyka. - zarządził Sharinganowiec.
- To tak Finanse: Sasuke zarobiłeś trzy krotność ceny swej głowy, Debil no cóż zarobił prawie trzy miliardy, a ja słabo w porównaniu do was jedynie piętnaście milionów. Statystyka Złoty Kutas wykonał: 150 misji rangi C, 85 rangi B, 50 rangi A, 25 rangi S i 10 rangi SS jak ty zdobyłaś te najwyższe?? Sasek co zapieprza jak mały bobasek: 150 Rangi C, 85 B, 35 A i 45 S. Ja mam na koncie: 200 D, 75 C, 50 B i 15 A. - przedstawiła dane.
Dwa lata później.
Trójka przyjaciół stała się jednością myśleli tak samo, oddychali, poruszali się i trenowali identycznie. Chłopcy jednak postawili na nieokiełzaną destrukcję, zaś ona na subtelną potęgę ładu. Złoty i Czarny właśnie trenowali walkę na miecze, w ich wykonaniu to niewidoczne cięcia dla widzów trening wyglądał jakby stali w miejscu i się mierzyli groźnymi wilczymi spojrzeniami. Hinata obserwowała to z szerokim uśmiechem chodź jej myśli krążyły przy jej siostrze.
W tym samym czasie narada jouninów, starszyzny i Hokage wioski.
- Jak już mówiłem w chwili ich ukończenia akademii będą tworzyć jedną drużynę bowiem są doskonale zsynchronizowani i stanowią zagrożenie dla każdego innego człowieka jeśli rozdzielę tą trójkę. - Stwierdził spokojnie Sandaime.
- Ale ta drużyna będzie zbyt potężna w porównaniu do innych Sharinga, Byakugan i Demon. Dodatkowo ich specjalizacje które się łączą i neutralizują. Ta drużyna jest zbyt potężna zwłaszcza że w Naruto zostały wprowadzone nieznane zmiany oraz przez wyniki jakie osiąga podczas badań kontrolnych od tamtej chwili. Dodatkowo ich czakra, sposób myślenia i rozrywki są aż za bardzo destrukcyjne. - wygłosił swe zdanie Danzou.
Ponownie wracamy do przyjaciół.
- Naruto co się dzieje?? - zapytała wystraszona Hinata widząc krew cieknącą z jego prawego oka oraz rąk. Chłopak ryczał jak demon lub śmiał się jak szaleniec. Jego ciało zaczynało włączać mutacje obecna była osobliwa przemieniała ona: ciało, czakrę i duszę. Jego moc stała się płynem podobnym do wody która pokryta olejem płonęła, została pozbawiona błękitnej barwy stała się przezroczysta. Gdy nieświadomie zrobił krok okrąg mający promień półtora metra zmienił swój skład chemiczny zamiast granitu stał teraz na wielkim diamencie bez skazy. Nagle się zachwiał i wyszeptał:
- Osobliwości osobliwości.... - po tych słowach stracił przytomność i był nieprzytomny przez kolejne dwa tygodnie.
Naruto ocknął się odmieniony gdy dotknął kołdry ta uległa przemianie stała się płaszczem identycznym jaki nosił na misje. Spróbował wstać ledwo o tym pomyślał a położenie łóżka się zmieniło tak że stał o nie oparty zamiast leżeć. Chłopak nic nie rozumiał bowiem wszystko w okół było dziwne przeinaczone. Osobliwe zmiany zachodziły w okół niego od czasu jak poczuł euforię, ból, pożądanie, potęgę grzechu nieczystości i strach zmieszane w jedno uczucie... Odnalazł swe ubranie w szafce i starał się nie myśleć o niczym bojąc się jak jego ciało zadziała bowiem już dwie wcześniejsze myśli sporo sił go kosztowały.
- Sandaime-sama Naruto zwiał ze szpitala czemuś zostawił swój płaszcz i łóżko postawione pionowo. - wydyszała zmęczona pielęgniarka, zaś starzec zaśmiał się dobrotliwie i stwierdził pod nosem: "Budzą się...".
- Nie próbujcie go ściągnąć do szpitala jeśli zobaczycie bowiem od teraz jest jak tykająca bomba. Nie będzie kontrolował swej mocy zatem będziecie mogli spowodować że straci kontrolę całkowicie. - zarządził Hokage.
W tym samym czasie na porzuconym polu treningowym stał złoto włosy chłopak, który właśnie próbował zapanować nad nową mocą więc podnosił kamyki starając się zapanować nad osobliwością. Szło mu to dość kiepsko bowiem na 100 prób zmiany kamienia w kunai tylko jedna była pomyślna. Ale on słynął z uporu więc walczył tym chodź był wycieńczony podobnie jak jego mieszkaniec. Moc która w nim płynęła była wielka lecz i on nie był póki co wstanie zsynchronizować się ze zmutowanym genem i jego czakra odrzucała tą część jego DNA.
Kolejny Rok minął Uzumakiemu na ciągłych treningach olał akademię i przychodził tylko na sprawdziany. Jego brat i przyjaciółka również odcięła się od reszty klasy i pomagała mu nieść brzemię posiadania nieokiełzanej mocy. W przeciągu tego czasu Naruto nauczył się w miarę dobrze kontrolować moc teraz przynajmniej miał kontrolę nad zmianami. Lecz dalej nie było wiadome czy dana rzecz się zmieni w to co chce czy w coś innego. Jednak on jako typowy debil nie poddawał się i uznał tą anomalię za interesującą. Nie przejmował się też tym że mu czasem coś wybucha prosto pysk.
sobota, 27 czerwca 2015
środa, 24 czerwca 2015
I - Zazębiające się więzi.
Nagle do Sali wkroczyła młoda dziewczyna. a Sasuke oblał zimny pot bowiem nie miał ochoty na walki między jego "bratem" a fankami. Jednak na szczęście osobą która się pojawiła była z klanu Hyuga i miała go centralnie w dupie więc postanowił się odezwać za Uzumakiego:
- Yo ja jestem Uchiha Sasuke, zaś ten blond pajac to Uzumaki Namikaze Naruto miło nam cię poznać...
- Siema i spokojnie nie gryziemy córko klanu Hyuga. Może usiądziesz z nami odrzuceni, demony i czarne owce powinny się trzymać razem. - dodał Złotowłosy.
- D-dzień d-dobry... H-hyguga H-hinata m-mi-miło miiiiiiiiii. - zapiszczała cicho zaskoczona dziewczyna i spojrzała w stronę głosów ujrzała dwa ciepłe spojrzenia pozbawione poczucia wyższości. Dwie pary oczu o wilczym spojrzeniu przeszywającym ciało i duszę, jednakże w ich głębi dostrzegła mnóstwo bólu, poniżenia, smutku oraz zauważyła że obydwaj chłopcy posiadali aurę nieprzeniknionej tajemnicy. Zbliżyła się niepewnie i usiadła po lewej stronie Błękitnookiego który ją zeskanował szybkim i podsunął jej książkę o kontroli czakry szepcząc: "Stwórz swój unikalny juken nie używaj tego którym włada twój ojciec czy kuzyn. Jeśli chcesz pomocy zostań po lekcjach i chodź z nami". (Hinata ma taki sam strój jak we wspomnieniach z początku akademii. Tylko włosy ma dłuższe bo do połowy pleców)
Hyuuga z zainteresowaniem zaczęła obserwować swoich kolegów z ławki. Uchiha siedział jakby w zadumie jednak ona wiedziała, że szykuje się psychicznie na wizytę fanek i ich darcie mordy. Naruto zaś wydawał się być głupcem i geniuszem, posiadał ogromną wiedzę to mogła ujrzeć oraz prawie dotknąć. Obydwaj coś ukrywali a jeden rozumiał drugiego bez słów. Wówczas z zamyślenia wyrwała ją szarża fanek Bruneta ten zrobił teatralnego face palma i gdy zabrał rękę był już typowym Uchihą. Złoty szepnął jej by czytała to co jej dał i olewała fanki to się zamkną. Te wpadły i zaczęły drzeć mordę do Namikaze jednak ten miał je centralnie w dupie. Gdy były za głośne Uzumaki stanął na ławce i się wypiął ku nim ściągając spodnie mówiąc "Pocałujcie mnie w dupę ty tam na końcu jesteś pierwsza w kolejce i gomen zapomniałem się podetrzeć." po czym ponownie przywdział garderobę, a następnie usiadł i śmiał się oczami z miny fanek. Sasuke był teraz naprawdę wdzięczny swemu bratu bowiem ten jak zawsze skutecznie zamykał innym mordy. Po pół roku wspólnych treningów Sharinganowiec wiedział, że jego znajomy został obdarzony wręcz demonicznym językiem umiał każdego nagiąć do swej woli, a nawet zwykłymi słowami tak zmanipulować innych by Ci się zabili. Fanki teraz walczyły między sobą o ławkę przed "Sasuke-kunem" wkrótce do sali wkroczyła reszta klasy i Iruka który rozpoczął nudne teoretyczne zajęcia.
Dwa lata później.
W rezydencji Hyuga, w której znajdowało się podobnie jak w każdej rezydencji klanu prywatne dojo oraz minimum jedno pole treningowe. Obecnie salę do treningu wypełniały trzy osoby Hiashi i jego dwie córki. Hinata stała naprzeciwko swego ojca ten spróbował ją uderzyć, jednak ona lekko ugięła nogi i wykorzystała swoją naturalną zręczność oraz elastyczność by przepuścić atak tuż obok siebie, następnie trafić swego przeciwnika ośmioma błyskawicznymi ciosami które nie zablokowały punktów czakry, a je wypaliły lub trwale porażały. Ten spojrzał na nią zaskoczony i odsunął się dość mocno krwawiąc spytał z nutką szacunku:
- Hinata jak ty to zrobiłaś i czym tak właściwie jest ta technika??
- Ojcze przez te dwa lata zawiązałam silne więzi zerwałam łańcuchy którymi ten klan pęta swych członków... trzon i gałąź to tylko krąg poniżenia i zniewalania. Wujek przez to był jak ptak w klatce to nie jest odpowiednie. Jeśli Hyuga będą podzieleni nigdy nie będziemy w stanie używać naszej prawdziwej mocy, spójrz na swego bratanka i na to co mu zrobiłeś. Widzę to teraz każdy z członków trzonu jest naprawdę okrutnym sadystą pragniecie tylko posiąść ludzi i to tych z własnej rodziny!! A ta technika to mój własny juken. - odparła wychodząc z dojo nieświadomie uaktywniła swego byakugana.
Hiashi i jego najmłodsze dziecko stali ogłupieni. On jako ojciec ją zawiódł podobnie jak sam klan. Został zawstydzony przez 9 letnią dziewczynkę. Po raz pierwszy poczuł się tak podle, winny największej zbrodni i poniżony. Zaś w głębi serca czuł dumę i żal bowiem stracił swoją ukochaną córkę podobnie jak żonę i brata. Mimo że jego malutka Hinata żyła to go nienawidziła. Zakończył trening i udał się do biblioteki klanu gdzie zaczął czytać prawa oraz inne dokumenty dotyczące klanu szukając jakiejś luki w zasadach chciał ją wykorzystać w celu pojednania swego rodu, gdyż ona miała rację podział ich osłabiał trzon nie ufał gałęzi, co było odwzajemnione. Postanowił też zająć się bratankiem oraz innymi sierotami z własnego klanu nie patrząc czy to gałąź czy trzon. Z powodu słów Hiny zrozumiał kilka bardzo ważnych faktów. Złożył przysięgę na miłość do żony oraz córek że zrobi wszystko co może by zmienić ten cholerny system. Udał się następnie do swego biura gdzie zaznaczył Hinatę jako przyszłą głowę klanu. Następnie odszukał starszyznę rodu i przekazał jej że od tej chwili koniec z podziałami oraz wydał dekret zakazujący stosować technikę "Ptaszka w klatce".
Młoda Hyuga biegła przed siebie nie patrząc na nic chciała ucieć jak najdalej od tego piekła; mimo że kochała ojca, rodzinę nie umiała już więcej znieść drwin tego się obawiała. Nagle wpadła na swoich przyjaciół i dopiero wówczas pozwoliła łzom popłynąć objęła ich i po prostu płakała wyrzucając żal, ból i strach. Ci ją zrozumieli zabrali ją do posiadłości klanu Uchiha Sasuke udał się do kuchni i zrobił im ich ulubione napoje: Naruto otrzymał zieloną herbatę zmieszaną z earl grey w proporcjach 3 do 4 (czyli np na trzy saszetki zielonej cztery czarnej), dla Hinaty Kakao oraz jogurt pitny z borówką amerykańską i brzoskwinią, a dla siebie przygotował mocną czarną herbatę bez cukru. Nikt nic nie mówił po prostu siedzieli w ciszy wiedzieli, że słowa nic nie znaczą wystarczy być ona nie przyszła po słowa, lecz po pomoc, a to największa jaką mogą jej udzielić być z nią. Pomóc jej nieść brzemię oraz dać czas. Po dłuższym czasie dziewczyna odzyskała spokój i była im naprawdę wdzięczna poprosiła by Sasuke pozwolił jej tu zostać. Ten się zgodził i poszedł uszykować jej pokój, Hinata spojrzała na Naruto, który od razu zrozumiał o co prosi. Chciała zniszczyć czarne chmury treningami aż do limitu mimo słabego ciała. Ta dwójka oraz "rodzina" Uzumakiego pomogła jej stać się znacznie silniejszą, pewniejszą. Była teraz jak żmija niby nie posiadała zbyt wiele, a jednak była zabójcza w te dwa lata stała się jak jej przyjaciele maszyną do wykonywania misji czasem potrafiła wykonać nawet dwie trzy dziennie ale ona wolała misje rangi D-C lecz i B nie wzgardzała. Dzięki czemu mogła żyć bez pomocy klanu.
Kolejne dwa lata później, Hiashi ciągle szukał swej córki jednak nikt nie wiedział gdzie ona jest. Tylko raz dostał list od niej a właściwie Sandaime przekazał mu go. Nie umiał sobie wybaczyć tego jak ją traktował wciągu tych dwóch lat pojął że Sam sobie odebrał córkę. Nagle stanęła przednim Ubrana w białe kimono z fioletowymi elementami i na nich białymi kwiatami obok niej był Uzumaki oraz Uchiha. Jej ubiór był tak zaprojektowany by ramiona miała odsłonięte i właściwie ciało zasłonięte od piersi w dół. Chodź i tak było widać gdy spojrzał jej na ręce ujrzał je we krwi, następnie spojrzał na chłopców ci mieli w dłoniach głowy czterech poszukiwanych ninja rangi B. Ta tylko stwierdziła:
- NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! TO CO MIAŁAM NAPISAŁAM W LIŚCIE... lecz jestem wdzięczna że starasz się scalić klan. Przekaż Hanabi by nigdy się nie poddawała i zawsze szła naprzód oraz ulubiony cytat Naruto: "Otoczona, obmyślaj plany. Zagrożona śmiercią, walcz." i powiedz by postarała się poznać dodaj że na północny wschód jest fajne miejsce do medytacji jest oddalone o jakieś pięćset metrów od posiadłości Rodu.
- Hina... - urwał bowiem dziewczyna momentalnie przystawiła mu tanto do szyi i położyła dłoń na klatce piersiowej idealnie w miejscu gdzie ma serce.
- URUSAI!! POWTARZAM NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! DO MNIE PRZEMÓWIĄ CZYNY NIE SŁOWA WIĘC NIE MÓW A DZIAŁAJ. BYĆ MOŻE SAMA SIĘ ODEZWĘ I TAK SAMO SIĘ POJAWIĘ GDY ZECHCĘ NIE GDY BĘDZIESZ CHCIAŁ. WKOŃCU JESTEM ZJAWĄ... - Zakończyła rozmowę rozmywając się w niewielkim błysku pozostał po niej tylko zapach ozonu i czerwonych róż.
- Ucieszyła się dlatego mógł Pan ją zobaczyć, Hiashi-san rób dalej to co robisz, a może wróci na kilka dni... - odparł Sasuke i odszedł z Uzumakim.
- Dziękuję... - wyszeptała głowa klanu zaskoczona ale i jeszcze bardziej wściekła na siebie bowiem jego córka go nienawidziła.
- Yo ja jestem Uchiha Sasuke, zaś ten blond pajac to Uzumaki Namikaze Naruto miło nam cię poznać...
- Siema i spokojnie nie gryziemy córko klanu Hyuga. Może usiądziesz z nami odrzuceni, demony i czarne owce powinny się trzymać razem. - dodał Złotowłosy.
- D-dzień d-dobry... H-hyguga H-hinata m-mi-miło miiiiiiiiii. - zapiszczała cicho zaskoczona dziewczyna i spojrzała w stronę głosów ujrzała dwa ciepłe spojrzenia pozbawione poczucia wyższości. Dwie pary oczu o wilczym spojrzeniu przeszywającym ciało i duszę, jednakże w ich głębi dostrzegła mnóstwo bólu, poniżenia, smutku oraz zauważyła że obydwaj chłopcy posiadali aurę nieprzeniknionej tajemnicy. Zbliżyła się niepewnie i usiadła po lewej stronie Błękitnookiego który ją zeskanował szybkim i podsunął jej książkę o kontroli czakry szepcząc: "Stwórz swój unikalny juken nie używaj tego którym włada twój ojciec czy kuzyn. Jeśli chcesz pomocy zostań po lekcjach i chodź z nami". (Hinata ma taki sam strój jak we wspomnieniach z początku akademii. Tylko włosy ma dłuższe bo do połowy pleców)
Hyuuga z zainteresowaniem zaczęła obserwować swoich kolegów z ławki. Uchiha siedział jakby w zadumie jednak ona wiedziała, że szykuje się psychicznie na wizytę fanek i ich darcie mordy. Naruto zaś wydawał się być głupcem i geniuszem, posiadał ogromną wiedzę to mogła ujrzeć oraz prawie dotknąć. Obydwaj coś ukrywali a jeden rozumiał drugiego bez słów. Wówczas z zamyślenia wyrwała ją szarża fanek Bruneta ten zrobił teatralnego face palma i gdy zabrał rękę był już typowym Uchihą. Złoty szepnął jej by czytała to co jej dał i olewała fanki to się zamkną. Te wpadły i zaczęły drzeć mordę do Namikaze jednak ten miał je centralnie w dupie. Gdy były za głośne Uzumaki stanął na ławce i się wypiął ku nim ściągając spodnie mówiąc "Pocałujcie mnie w dupę ty tam na końcu jesteś pierwsza w kolejce i gomen zapomniałem się podetrzeć." po czym ponownie przywdział garderobę, a następnie usiadł i śmiał się oczami z miny fanek. Sasuke był teraz naprawdę wdzięczny swemu bratu bowiem ten jak zawsze skutecznie zamykał innym mordy. Po pół roku wspólnych treningów Sharinganowiec wiedział, że jego znajomy został obdarzony wręcz demonicznym językiem umiał każdego nagiąć do swej woli, a nawet zwykłymi słowami tak zmanipulować innych by Ci się zabili. Fanki teraz walczyły między sobą o ławkę przed "Sasuke-kunem" wkrótce do sali wkroczyła reszta klasy i Iruka który rozpoczął nudne teoretyczne zajęcia.
Dwa lata później.
W rezydencji Hyuga, w której znajdowało się podobnie jak w każdej rezydencji klanu prywatne dojo oraz minimum jedno pole treningowe. Obecnie salę do treningu wypełniały trzy osoby Hiashi i jego dwie córki. Hinata stała naprzeciwko swego ojca ten spróbował ją uderzyć, jednak ona lekko ugięła nogi i wykorzystała swoją naturalną zręczność oraz elastyczność by przepuścić atak tuż obok siebie, następnie trafić swego przeciwnika ośmioma błyskawicznymi ciosami które nie zablokowały punktów czakry, a je wypaliły lub trwale porażały. Ten spojrzał na nią zaskoczony i odsunął się dość mocno krwawiąc spytał z nutką szacunku:
- Hinata jak ty to zrobiłaś i czym tak właściwie jest ta technika??
- Ojcze przez te dwa lata zawiązałam silne więzi zerwałam łańcuchy którymi ten klan pęta swych członków... trzon i gałąź to tylko krąg poniżenia i zniewalania. Wujek przez to był jak ptak w klatce to nie jest odpowiednie. Jeśli Hyuga będą podzieleni nigdy nie będziemy w stanie używać naszej prawdziwej mocy, spójrz na swego bratanka i na to co mu zrobiłeś. Widzę to teraz każdy z członków trzonu jest naprawdę okrutnym sadystą pragniecie tylko posiąść ludzi i to tych z własnej rodziny!! A ta technika to mój własny juken. - odparła wychodząc z dojo nieświadomie uaktywniła swego byakugana.
Hiashi i jego najmłodsze dziecko stali ogłupieni. On jako ojciec ją zawiódł podobnie jak sam klan. Został zawstydzony przez 9 letnią dziewczynkę. Po raz pierwszy poczuł się tak podle, winny największej zbrodni i poniżony. Zaś w głębi serca czuł dumę i żal bowiem stracił swoją ukochaną córkę podobnie jak żonę i brata. Mimo że jego malutka Hinata żyła to go nienawidziła. Zakończył trening i udał się do biblioteki klanu gdzie zaczął czytać prawa oraz inne dokumenty dotyczące klanu szukając jakiejś luki w zasadach chciał ją wykorzystać w celu pojednania swego rodu, gdyż ona miała rację podział ich osłabiał trzon nie ufał gałęzi, co było odwzajemnione. Postanowił też zająć się bratankiem oraz innymi sierotami z własnego klanu nie patrząc czy to gałąź czy trzon. Z powodu słów Hiny zrozumiał kilka bardzo ważnych faktów. Złożył przysięgę na miłość do żony oraz córek że zrobi wszystko co może by zmienić ten cholerny system. Udał się następnie do swego biura gdzie zaznaczył Hinatę jako przyszłą głowę klanu. Następnie odszukał starszyznę rodu i przekazał jej że od tej chwili koniec z podziałami oraz wydał dekret zakazujący stosować technikę "Ptaszka w klatce".
Młoda Hyuga biegła przed siebie nie patrząc na nic chciała ucieć jak najdalej od tego piekła; mimo że kochała ojca, rodzinę nie umiała już więcej znieść drwin tego się obawiała. Nagle wpadła na swoich przyjaciół i dopiero wówczas pozwoliła łzom popłynąć objęła ich i po prostu płakała wyrzucając żal, ból i strach. Ci ją zrozumieli zabrali ją do posiadłości klanu Uchiha Sasuke udał się do kuchni i zrobił im ich ulubione napoje: Naruto otrzymał zieloną herbatę zmieszaną z earl grey w proporcjach 3 do 4 (czyli np na trzy saszetki zielonej cztery czarnej), dla Hinaty Kakao oraz jogurt pitny z borówką amerykańską i brzoskwinią, a dla siebie przygotował mocną czarną herbatę bez cukru. Nikt nic nie mówił po prostu siedzieli w ciszy wiedzieli, że słowa nic nie znaczą wystarczy być ona nie przyszła po słowa, lecz po pomoc, a to największa jaką mogą jej udzielić być z nią. Pomóc jej nieść brzemię oraz dać czas. Po dłuższym czasie dziewczyna odzyskała spokój i była im naprawdę wdzięczna poprosiła by Sasuke pozwolił jej tu zostać. Ten się zgodził i poszedł uszykować jej pokój, Hinata spojrzała na Naruto, który od razu zrozumiał o co prosi. Chciała zniszczyć czarne chmury treningami aż do limitu mimo słabego ciała. Ta dwójka oraz "rodzina" Uzumakiego pomogła jej stać się znacznie silniejszą, pewniejszą. Była teraz jak żmija niby nie posiadała zbyt wiele, a jednak była zabójcza w te dwa lata stała się jak jej przyjaciele maszyną do wykonywania misji czasem potrafiła wykonać nawet dwie trzy dziennie ale ona wolała misje rangi D-C lecz i B nie wzgardzała. Dzięki czemu mogła żyć bez pomocy klanu.
Kolejne dwa lata później, Hiashi ciągle szukał swej córki jednak nikt nie wiedział gdzie ona jest. Tylko raz dostał list od niej a właściwie Sandaime przekazał mu go. Nie umiał sobie wybaczyć tego jak ją traktował wciągu tych dwóch lat pojął że Sam sobie odebrał córkę. Nagle stanęła przednim Ubrana w białe kimono z fioletowymi elementami i na nich białymi kwiatami obok niej był Uzumaki oraz Uchiha. Jej ubiór był tak zaprojektowany by ramiona miała odsłonięte i właściwie ciało zasłonięte od piersi w dół. Chodź i tak było widać gdy spojrzał jej na ręce ujrzał je we krwi, następnie spojrzał na chłopców ci mieli w dłoniach głowy czterech poszukiwanych ninja rangi B. Ta tylko stwierdziła:
- NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! TO CO MIAŁAM NAPISAŁAM W LIŚCIE... lecz jestem wdzięczna że starasz się scalić klan. Przekaż Hanabi by nigdy się nie poddawała i zawsze szła naprzód oraz ulubiony cytat Naruto: "Otoczona, obmyślaj plany. Zagrożona śmiercią, walcz." i powiedz by postarała się poznać dodaj że na północny wschód jest fajne miejsce do medytacji jest oddalone o jakieś pięćset metrów od posiadłości Rodu.
- Hina... - urwał bowiem dziewczyna momentalnie przystawiła mu tanto do szyi i położyła dłoń na klatce piersiowej idealnie w miejscu gdzie ma serce.
- URUSAI!! POWTARZAM NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! DO MNIE PRZEMÓWIĄ CZYNY NIE SŁOWA WIĘC NIE MÓW A DZIAŁAJ. BYĆ MOŻE SAMA SIĘ ODEZWĘ I TAK SAMO SIĘ POJAWIĘ GDY ZECHCĘ NIE GDY BĘDZIESZ CHCIAŁ. WKOŃCU JESTEM ZJAWĄ... - Zakończyła rozmowę rozmywając się w niewielkim błysku pozostał po niej tylko zapach ozonu i czerwonych róż.
- Ucieszyła się dlatego mógł Pan ją zobaczyć, Hiashi-san rób dalej to co robisz, a może wróci na kilka dni... - odparł Sasuke i odszedł z Uzumakim.
- Dziękuję... - wyszeptała głowa klanu zaskoczona ale i jeszcze bardziej wściekła na siebie bowiem jego córka go nienawidziła.
wtorek, 23 czerwca 2015
Prolog
Piękny słoneczny dzień ponownie uprzyjemniał życie mieszkańcom wioski, lekki wiaterek ponaglał Konohan. Matki rozmawiały ze znajomymi, mężczyźni pili, wykonywali prace i przechwalali się. Dzieci się bawiły doskonale, starcy grali w shougi albo pielili grządki. Jednakże to część życia zwykłych ludzi nie jego... on od kiedy pamięta musi uciekać bowiem jest potworem, demonem czy też ścierwem. Żyje tylko dzięki: dziadkowi Hokage, babci Tsunade, ojcu chrzestnemu Jiraiyi i wujkowi Popierdolowi Orochimaru. Dziś jednak poszli na zakupy i był sam ukrywał się w zwykle pustej alejce za koszem na śmieci modląc się by nikt go nie dostrzegł ale ciężko było go nie zauważyć przez kolor włosów, oczu i cerę. Jego głowę zdobiło złoto, tęczówki miały barwę nieba lub oceanu , a skóra była dość ciemna jakby opalona. Nagle zza zakrętu wyszła jakaś pijana grupka shinobi. Jak tylko go zobaczyli od razu go pobili potrenowali na nim ninjutsu, genjutsu i techniki walki bronią. Pozostawili go ledwo co żywego w zaułku. Po jakimś czasie odnaleźli go opiekunowie Tsunade opadła na kolana i zaczęła przeprowadzać badanie w wraz z każdą chwilą była coraz to bardziej blada. Wówczas chłopiec otworzył oczy z trudem uniósł zmasakrowaną rączkę ku niej i wykonał, dwa powolne słabe machnięcia dłonią jakby prosząc by się ta zbliżyła. Dziecko coś wyszeptało i upadło Senju kazała Jiraiyi zanieść złotowłosego do szpitala, Orochimaru rozkazała by w razie czego zmusił lekarzy do współpracy a trzeciego poprosiła by trzymał z dala starszyznę. Blondynka wpadła do domu dziecięcia roztrzaskała ścianę odnajdując ukryty pokój tam odnalazła małą szkatułkę którą otworzyła odrywając wieko. Od razu udała się do szpitala, jak tylko przekroczyła próg wydała rozkazy, wysłała kilku po całą krew odpowiedniej grupy jaka jest w szpitalu kilku kazała uszykować narzędzia, zaś reszcie wykonywać swe polecenia. Operacja trwała kilka dni lekarze się zmieniali pod czujnym okiem Saninów i Hokage. Tsunade w skrócie przedstawiła rokowania Uzumakiego i dodała jego uszkodzenia przed zabiegem. Trzeci podobnie jak jego uczniowie wpadł w szał gdy usłyszał że jacyś ninja wioski zaatakowali bezbronne dziecko i dla zabawy zniszczyli mu 90% ciała, chłopiec bez mieszkającego w nim demona zginąłby, a dzięki niemu i genom matki ma 15% szans na przeżycie. Obecnie to była rosyjska ruletka zależna od tego czy przyniesione z jego domu rzeczy zareagowały prawidłowo. W każdym razie szanowna 4 była bliska eksplozji i szukała winnego, podzielili się na trzy grupy Hiruzen z Orochimaru prowadzili przesłuchania Shinobi podczas przydzielania misji oraz raportów, Jiraiya łaził po gorących źródłach podpytując kobiet, a Tsunade czuwała przy dziecku wiedząc że ono widziało napastników.
Pół roku później.
- Tsunade-sama ten pot... chłopiec w końcu się budzi... - stwierdził lekarz ledwo co powstrzymując się przed ubliżaniem Złotowłosemu. Kobieta wysłała małe kopie summona do Hokage oraz swych przyjaciół i się udała do Naruto. Wykonała kilka badań w trakcie których Błękitnooki zerwał się z miejsca i rozejrzał zaspanym wzrokiem po sali.
- Tsunade-Baa-chan gdzie jestem?? - spytał zachrypniętym słabym głosem wskutek długiego leżenia nie miał prawie mięśni podobnie jak tkanki tłuszczowej (Najpierw by musiał wcześniej mieć tłuszczyk.).
- W szpitalu... UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYŁEŚ I WYZDROWIAŁEŚ!! - odparła przeszczęśliwa Senju.
- Dzięki wam Babciu użyłaś tego czyż nie?? - bardziej stwierdził niż spytał.
- Tak cóż to było i lokowania masz niezłe jak na pół roku bycia trupem... - spróbowała sobie ulżyć.
- Skarb klanu Namikaze technologia pradawnych zestaw mutagenów połączonych ze specjalnymi szczepami komórek oraz fragmentami DNA. Rodzina mojego ojca od samego swego początku próbowała powielić ten skarb. Nim opowiem dalej proszę daj mi wody... - odpowiedział coraz to słabszym głosem.
- Oczywiście. - podała mu upragniony napój i pomogła wypić w tym samym czasie do sali weszła pozostała trójka.
- Ten skarb ulepszył moje ciało, czakrę i zmienił duszę. Nie wiem jakie dokładnie zmiany zaszły jednakże wiem co nieco z notatek ojca, jestem od teraz bardziej odporny na obrażenia, regeneruję się niemalże natychmiastowo i mam wzmocnione zmysły. Inne gałęzie na razie są uśpione ponieważ moje ciało nie i mózg nie są wstanie przyswoić nowej mocy. Lecz tu czas zadziała z czasem będę pozyskiwał nowe bonusy. - podzielił się swoją wiedzą.
- Pamiętasz może Chłopcze napastników?? - spytał Trzeci.
- Jedyne co pamiętam to ból, pół roku bólu i treningów duszy oraz mentalnych... - odparł opadając na poduszki ledwo co oddychając. Tsunade szybko opracowała plan rehabilitacji i dietę dla Uzumakiego.
Pięć miesięcy później.
Młody Złotowłosy chłopak obecnie trenował swe ciało ciesząc się że dwa miesiące temu w końcu mógł odrzucić kule. Efekty zmian można było dostrzec gołym okiem był wyższy niż jego rówieśnicy, bardziej przypakowany i dzikszy. Uwielbiał biegać, skakać z ogromnych wysokości i kochał burze podczas największych z nich stawał na głowach Hokage i podziwiał niebo przecinane błyskawicami. Dietę miał wyjątkowo obfitą w kalorie jednak przy jego ADHD i wymogach Energetycznych posiadał same mięśnie i zero tłuszczu. Gdy przebiegał koło placu zabaw ujrzał dwójkę Uchihów Ojca i syna. Dzięki swym wyostrzonym zmysłom usłyszał szept:
- ... jeśli nie wykonasz tej techniki Sasuke nigdy nie przestaniesz być dzieciakiem... Nie przychodź do domu póki nie dasz rady użyć tej techniki przynajmniej 3 razy.
- Dobrze Ojcze niezawiodę cię. Katon: Goukakyuu no jutsu!! - odparł chłopiec składając pieczęcie jednak wypluł tylko mały płomyczek. Uzumaki usiadł na górce i obserwował starania bruneta jak jego rodzic odszedł do posiadłości zszedł z górki i stwierdził:
- Spróbuj sprężyć czakrę w płucach a następnie ją zwrócić w postaci płomieni...
- ZAMKNIJ SIĘ MŁOCIE!! - ryknął rozwcieczony Uchiha jednak posłuchał porady i dał radę wypluć średniej wielkości kulę ognia.
- Uzumaki Namikaze Naruto miło mi Cię poznać Emosie vel Uchiha Sasuke. - stwierdził Uzumaki wchodząc na wodę i zaczynając po niej iść leniwie ku drugiemu brzegowi, Emo wytrzeszczył oczy tak bardzo że prawie dosięgnął celu wędrówki Blondasa.
- Jak ty to, ale że jak!?!? - spytał zaskoczony.
- Kontrola czakry. Moja rodzina nauczyła mnie wielu rzeczy myślę, że jeśli chcesz możemy potrenować chodź za mną przedstawię cię komuś a potem wykonamy mały sparring tak szybciej nauczysz się tego cholernego jutsu. - zaproponował nagle błękitnooki
- Etto... Zgoda ale unikajmy głównych uliczek... - zgodził Się Sasuke.
- A co chcesz mniesz zgwałcić w ciemnej alejce?? - zażartował Uzumaki.
- Weź to ohydne. - teatralnie udał że wymiotuje i dodał - po prostu nie chcę spotkać fanek.
- Ahh rozumiem różowej, blondynki i innych piskliwych bab. Dobra to zrobimy tak. Kage bunshin no jutsu!! Henge no jutsu!! - wykrzyknął Naruto tworząc 20 replik swoich i sasa wysłał klony różnymi ulicami sami ruszyli główną prosto na prywatne pole treningowe Hokage gdzie czekała na Złotego trójka Saninów i Sandaime.
- NARUTO SPÓŹNIŁEŚ SIĘ!! - Ryknęła Tsunade atakując swego podopiecznego ten złapał jej pięść tuż przed swoją twarzą a ziemia za nim uległa roztrzaskaniu.
- Babciu to było niebezpieczne i nie strasz gościa tą swoją herkulesową siłą. Babciu, wujku, ojcze chrzestny poznajcie Uchiha Sasuke. - stwierdził spokojnym tonem Morskooki.
- Miło nam a teraz do rzeczy dlaczego go tu przyprowadziłeś?? - spytał zaciekawiony Orochimaru.
- Ponieważ chcę urządzić sobie z nim sparing oraz żebyście pomogli nam w treningu. - zarządził Namikaze.
- Oczywiście że wam pomożemy ale Naruto nie przesadź - stwierdził Jiraiya.
- Spoko wodza i Ero-senin nie susz zębów bo cię zawstydzę i tak mam większego!! - zaśmiał się Uzumaki odskakując od młodego bruneta mówiąc do niego - ATAKUJ JAKBYŚ CHCIAŁ ZABIĆ!!
Uchiha zaatakował go najpierw walką wręcz w której wyraźnie Złoty górował, następnie spróbował zmylić go zwykłym klonem jednak Błękitnooki kopnął go w twarz. Namikaze atakował błyskawicznie i wściekle z zamiarem zabicia zmuszając Sasuke do obrony i uników następnie złożył pieczęcie i krzyknął nazwę techniki: "Katon: Goukakyuu no jutsu!!" w stronę przerażonego pomknęła wielka kula ognia jednak minęła go o ok 2 metry a Naruto stwierdził;
- Myślę że to wystarczy. To co Nadaje się na wasze szkolenie Sanini??
- Tak chętnie go weźmiemy pod swoje skrzydła. - zgodziła się rodzinka Uzumakiego, a Sandaime uśmiechnął się widząc rodzącą się więź przyjaźni między dwójką młodych chłopców.
Kolejne dwa lata upłynęły im na wspólnych treningach i sparingach obywaj znali się na wylot i zawsze wiedzieli co chodzi drugiemu po głowie, a ich apetyt był większy niż ten Choujego w wieku 6 lat już wykonywali solo misję rangi C i w duecie rangi B. Sasuke odrzucił typowy strój klanu i zamiast zakładać koszulkę tył na przód zaczął ubierać się w czarne glany z czerwonymi sznurówkami, spodnie o barwie jego włosów, obcisłą koszulkę i na to rozpiętą koszulę obie części garderoby były w odcieniu kruczych piór, a na jego szyi wisiał naszyjnik z małym białym kamyczkiem lub perłą. W dłoni zawsze trzymał czerwoną różę. Uzumaki zaś zainwestował w identyczne glany lecz on postawił na długie luźne, spodnie obcisłą koszulkę bez ramiączek i czarny płaszcz z bordową podszewką. Zainwestował też w obsydianowej barwy skórzane rękawiczki bez palców serdecznego i środkowego. Obydwoje kierowali się ku akademii gdzie mięli zostać oficjalnie ninja zgodnie ze wcześniejszą umową Naruto miał udawać debila, a Sasuke człowieka chuja. (którym był dla innych.). Weszli do sali gdzie od razu zajęli wcześniej wybraną ławkę znajdującą się na samym końcu pod prawą ścianą z czego w kącie usiadł Emos. A Złoty na środku po czym wyjął dość grubą księgę z różnymi legendami i mitami, oraz drugą zawierającą ogromny zbiór barier i pieczęci musiał się nauczyć wiedzy w nich zawartej. Miał na to czas do jutra więc nie próżnował a mity i bariery nie interesują zwykle uczniów akademii, gdyż Ci szukają fajnych technik ninja jak zmiana kształtu czy też klonowanie. Nagle do Sali wkroczyła....
Pół roku później.
- Tsunade-sama ten pot... chłopiec w końcu się budzi... - stwierdził lekarz ledwo co powstrzymując się przed ubliżaniem Złotowłosemu. Kobieta wysłała małe kopie summona do Hokage oraz swych przyjaciół i się udała do Naruto. Wykonała kilka badań w trakcie których Błękitnooki zerwał się z miejsca i rozejrzał zaspanym wzrokiem po sali.
- Tsunade-Baa-chan gdzie jestem?? - spytał zachrypniętym słabym głosem wskutek długiego leżenia nie miał prawie mięśni podobnie jak tkanki tłuszczowej (Najpierw by musiał wcześniej mieć tłuszczyk.).
- W szpitalu... UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYŁEŚ I WYZDROWIAŁEŚ!! - odparła przeszczęśliwa Senju.
- Dzięki wam Babciu użyłaś tego czyż nie?? - bardziej stwierdził niż spytał.
- Tak cóż to było i lokowania masz niezłe jak na pół roku bycia trupem... - spróbowała sobie ulżyć.
- Skarb klanu Namikaze technologia pradawnych zestaw mutagenów połączonych ze specjalnymi szczepami komórek oraz fragmentami DNA. Rodzina mojego ojca od samego swego początku próbowała powielić ten skarb. Nim opowiem dalej proszę daj mi wody... - odpowiedział coraz to słabszym głosem.
- Oczywiście. - podała mu upragniony napój i pomogła wypić w tym samym czasie do sali weszła pozostała trójka.
- Ten skarb ulepszył moje ciało, czakrę i zmienił duszę. Nie wiem jakie dokładnie zmiany zaszły jednakże wiem co nieco z notatek ojca, jestem od teraz bardziej odporny na obrażenia, regeneruję się niemalże natychmiastowo i mam wzmocnione zmysły. Inne gałęzie na razie są uśpione ponieważ moje ciało nie i mózg nie są wstanie przyswoić nowej mocy. Lecz tu czas zadziała z czasem będę pozyskiwał nowe bonusy. - podzielił się swoją wiedzą.
- Pamiętasz może Chłopcze napastników?? - spytał Trzeci.
- Jedyne co pamiętam to ból, pół roku bólu i treningów duszy oraz mentalnych... - odparł opadając na poduszki ledwo co oddychając. Tsunade szybko opracowała plan rehabilitacji i dietę dla Uzumakiego.
Pięć miesięcy później.
Młody Złotowłosy chłopak obecnie trenował swe ciało ciesząc się że dwa miesiące temu w końcu mógł odrzucić kule. Efekty zmian można było dostrzec gołym okiem był wyższy niż jego rówieśnicy, bardziej przypakowany i dzikszy. Uwielbiał biegać, skakać z ogromnych wysokości i kochał burze podczas największych z nich stawał na głowach Hokage i podziwiał niebo przecinane błyskawicami. Dietę miał wyjątkowo obfitą w kalorie jednak przy jego ADHD i wymogach Energetycznych posiadał same mięśnie i zero tłuszczu. Gdy przebiegał koło placu zabaw ujrzał dwójkę Uchihów Ojca i syna. Dzięki swym wyostrzonym zmysłom usłyszał szept:
- ... jeśli nie wykonasz tej techniki Sasuke nigdy nie przestaniesz być dzieciakiem... Nie przychodź do domu póki nie dasz rady użyć tej techniki przynajmniej 3 razy.
- Dobrze Ojcze niezawiodę cię. Katon: Goukakyuu no jutsu!! - odparł chłopiec składając pieczęcie jednak wypluł tylko mały płomyczek. Uzumaki usiadł na górce i obserwował starania bruneta jak jego rodzic odszedł do posiadłości zszedł z górki i stwierdził:
- Spróbuj sprężyć czakrę w płucach a następnie ją zwrócić w postaci płomieni...
- ZAMKNIJ SIĘ MŁOCIE!! - ryknął rozwcieczony Uchiha jednak posłuchał porady i dał radę wypluć średniej wielkości kulę ognia.
- Uzumaki Namikaze Naruto miło mi Cię poznać Emosie vel Uchiha Sasuke. - stwierdził Uzumaki wchodząc na wodę i zaczynając po niej iść leniwie ku drugiemu brzegowi, Emo wytrzeszczył oczy tak bardzo że prawie dosięgnął celu wędrówki Blondasa.
- Jak ty to, ale że jak!?!? - spytał zaskoczony.
- Kontrola czakry. Moja rodzina nauczyła mnie wielu rzeczy myślę, że jeśli chcesz możemy potrenować chodź za mną przedstawię cię komuś a potem wykonamy mały sparring tak szybciej nauczysz się tego cholernego jutsu. - zaproponował nagle błękitnooki
- Etto... Zgoda ale unikajmy głównych uliczek... - zgodził Się Sasuke.
- A co chcesz mniesz zgwałcić w ciemnej alejce?? - zażartował Uzumaki.
- Weź to ohydne. - teatralnie udał że wymiotuje i dodał - po prostu nie chcę spotkać fanek.
- Ahh rozumiem różowej, blondynki i innych piskliwych bab. Dobra to zrobimy tak. Kage bunshin no jutsu!! Henge no jutsu!! - wykrzyknął Naruto tworząc 20 replik swoich i sasa wysłał klony różnymi ulicami sami ruszyli główną prosto na prywatne pole treningowe Hokage gdzie czekała na Złotego trójka Saninów i Sandaime.
- NARUTO SPÓŹNIŁEŚ SIĘ!! - Ryknęła Tsunade atakując swego podopiecznego ten złapał jej pięść tuż przed swoją twarzą a ziemia za nim uległa roztrzaskaniu.
- Babciu to było niebezpieczne i nie strasz gościa tą swoją herkulesową siłą. Babciu, wujku, ojcze chrzestny poznajcie Uchiha Sasuke. - stwierdził spokojnym tonem Morskooki.
- Miło nam a teraz do rzeczy dlaczego go tu przyprowadziłeś?? - spytał zaciekawiony Orochimaru.
- Ponieważ chcę urządzić sobie z nim sparing oraz żebyście pomogli nam w treningu. - zarządził Namikaze.
- Oczywiście że wam pomożemy ale Naruto nie przesadź - stwierdził Jiraiya.
- Spoko wodza i Ero-senin nie susz zębów bo cię zawstydzę i tak mam większego!! - zaśmiał się Uzumaki odskakując od młodego bruneta mówiąc do niego - ATAKUJ JAKBYŚ CHCIAŁ ZABIĆ!!
Uchiha zaatakował go najpierw walką wręcz w której wyraźnie Złoty górował, następnie spróbował zmylić go zwykłym klonem jednak Błękitnooki kopnął go w twarz. Namikaze atakował błyskawicznie i wściekle z zamiarem zabicia zmuszając Sasuke do obrony i uników następnie złożył pieczęcie i krzyknął nazwę techniki: "Katon: Goukakyuu no jutsu!!" w stronę przerażonego pomknęła wielka kula ognia jednak minęła go o ok 2 metry a Naruto stwierdził;
- Myślę że to wystarczy. To co Nadaje się na wasze szkolenie Sanini??
- Tak chętnie go weźmiemy pod swoje skrzydła. - zgodziła się rodzinka Uzumakiego, a Sandaime uśmiechnął się widząc rodzącą się więź przyjaźni między dwójką młodych chłopców.
Kolejne dwa lata upłynęły im na wspólnych treningach i sparingach obywaj znali się na wylot i zawsze wiedzieli co chodzi drugiemu po głowie, a ich apetyt był większy niż ten Choujego w wieku 6 lat już wykonywali solo misję rangi C i w duecie rangi B. Sasuke odrzucił typowy strój klanu i zamiast zakładać koszulkę tył na przód zaczął ubierać się w czarne glany z czerwonymi sznurówkami, spodnie o barwie jego włosów, obcisłą koszulkę i na to rozpiętą koszulę obie części garderoby były w odcieniu kruczych piór, a na jego szyi wisiał naszyjnik z małym białym kamyczkiem lub perłą. W dłoni zawsze trzymał czerwoną różę. Uzumaki zaś zainwestował w identyczne glany lecz on postawił na długie luźne, spodnie obcisłą koszulkę bez ramiączek i czarny płaszcz z bordową podszewką. Zainwestował też w obsydianowej barwy skórzane rękawiczki bez palców serdecznego i środkowego. Obydwoje kierowali się ku akademii gdzie mięli zostać oficjalnie ninja zgodnie ze wcześniejszą umową Naruto miał udawać debila, a Sasuke człowieka chuja. (którym był dla innych.). Weszli do sali gdzie od razu zajęli wcześniej wybraną ławkę znajdującą się na samym końcu pod prawą ścianą z czego w kącie usiadł Emos. A Złoty na środku po czym wyjął dość grubą księgę z różnymi legendami i mitami, oraz drugą zawierającą ogromny zbiór barier i pieczęci musiał się nauczyć wiedzy w nich zawartej. Miał na to czas do jutra więc nie próżnował a mity i bariery nie interesują zwykle uczniów akademii, gdyż Ci szukają fajnych technik ninja jak zmiana kształtu czy też klonowanie. Nagle do Sali wkroczyła....
Subskrybuj:
Posty (Atom)