Nagle do Sali wkroczyła młoda dziewczyna. a Sasuke oblał zimny pot bowiem nie miał ochoty na walki między jego "bratem" a fankami. Jednak na szczęście osobą która się pojawiła była z klanu Hyuga i miała go centralnie w dupie więc postanowił się odezwać za Uzumakiego:
- Yo ja jestem Uchiha Sasuke, zaś ten blond pajac to Uzumaki Namikaze Naruto miło nam cię poznać...
- Siema i spokojnie nie gryziemy córko klanu Hyuga. Może usiądziesz z nami odrzuceni, demony i czarne owce powinny się trzymać razem. - dodał Złotowłosy.
- D-dzień d-dobry... H-hyguga H-hinata m-mi-miło miiiiiiiiii. - zapiszczała cicho zaskoczona dziewczyna i spojrzała w stronę głosów ujrzała dwa ciepłe spojrzenia pozbawione poczucia wyższości. Dwie pary oczu o wilczym spojrzeniu przeszywającym ciało i duszę, jednakże w ich głębi dostrzegła mnóstwo bólu, poniżenia, smutku oraz zauważyła że obydwaj chłopcy posiadali aurę nieprzeniknionej tajemnicy. Zbliżyła się niepewnie i usiadła po lewej stronie Błękitnookiego który ją zeskanował szybkim i podsunął jej książkę o kontroli czakry szepcząc: "Stwórz swój unikalny juken nie używaj tego którym włada twój ojciec czy kuzyn. Jeśli chcesz pomocy zostań po lekcjach i chodź z nami". (Hinata ma taki sam strój jak we wspomnieniach z początku akademii. Tylko włosy ma dłuższe bo do połowy pleców)
Hyuuga z zainteresowaniem zaczęła obserwować swoich kolegów z ławki. Uchiha siedział jakby w zadumie jednak ona wiedziała, że szykuje się psychicznie na wizytę fanek i ich darcie mordy. Naruto zaś wydawał się być głupcem i geniuszem, posiadał ogromną wiedzę to mogła ujrzeć oraz prawie dotknąć. Obydwaj coś ukrywali a jeden rozumiał drugiego bez słów. Wówczas z zamyślenia wyrwała ją szarża fanek Bruneta ten zrobił teatralnego face palma i gdy zabrał rękę był już typowym Uchihą. Złoty szepnął jej by czytała to co jej dał i olewała fanki to się zamkną. Te wpadły i zaczęły drzeć mordę do Namikaze jednak ten miał je centralnie w dupie. Gdy były za głośne Uzumaki stanął na ławce i się wypiął ku nim ściągając spodnie mówiąc "Pocałujcie mnie w dupę ty tam na końcu jesteś pierwsza w kolejce i gomen zapomniałem się podetrzeć." po czym ponownie przywdział garderobę, a następnie usiadł i śmiał się oczami z miny fanek. Sasuke był teraz naprawdę wdzięczny swemu bratu bowiem ten jak zawsze skutecznie zamykał innym mordy. Po pół roku wspólnych treningów Sharinganowiec wiedział, że jego znajomy został obdarzony wręcz demonicznym językiem umiał każdego nagiąć do swej woli, a nawet zwykłymi słowami tak zmanipulować innych by Ci się zabili. Fanki teraz walczyły między sobą o ławkę przed "Sasuke-kunem" wkrótce do sali wkroczyła reszta klasy i Iruka który rozpoczął nudne teoretyczne zajęcia.
Dwa lata później.
W rezydencji Hyuga, w której znajdowało się podobnie jak w każdej rezydencji klanu prywatne dojo oraz minimum jedno pole treningowe. Obecnie salę do treningu wypełniały trzy osoby Hiashi i jego dwie córki. Hinata stała naprzeciwko swego ojca ten spróbował ją uderzyć, jednak ona lekko ugięła nogi i wykorzystała swoją naturalną zręczność oraz elastyczność by przepuścić atak tuż obok siebie, następnie trafić swego przeciwnika ośmioma błyskawicznymi ciosami które nie zablokowały punktów czakry, a je wypaliły lub trwale porażały. Ten spojrzał na nią zaskoczony i odsunął się dość mocno krwawiąc spytał z nutką szacunku:
- Hinata jak ty to zrobiłaś i czym tak właściwie jest ta technika??
- Ojcze przez te dwa lata zawiązałam silne więzi zerwałam łańcuchy którymi ten klan pęta swych członków... trzon i gałąź to tylko krąg poniżenia i zniewalania. Wujek przez to był jak ptak w klatce to nie jest odpowiednie. Jeśli Hyuga będą podzieleni nigdy nie będziemy w stanie używać naszej prawdziwej mocy, spójrz na swego bratanka i na to co mu zrobiłeś. Widzę to teraz każdy z członków trzonu jest naprawdę okrutnym sadystą pragniecie tylko posiąść ludzi i to tych z własnej rodziny!! A ta technika to mój własny juken. - odparła wychodząc z dojo nieświadomie uaktywniła swego byakugana.
Hiashi i jego najmłodsze dziecko stali ogłupieni. On jako ojciec ją zawiódł podobnie jak sam klan. Został zawstydzony przez 9 letnią dziewczynkę. Po raz pierwszy poczuł się tak podle, winny największej zbrodni i poniżony. Zaś w głębi serca czuł dumę i żal bowiem stracił swoją ukochaną córkę podobnie jak żonę i brata. Mimo że jego malutka Hinata żyła to go nienawidziła. Zakończył trening i udał się do biblioteki klanu gdzie zaczął czytać prawa oraz inne dokumenty dotyczące klanu szukając jakiejś luki w zasadach chciał ją wykorzystać w celu pojednania swego rodu, gdyż ona miała rację podział ich osłabiał trzon nie ufał gałęzi, co było odwzajemnione. Postanowił też zająć się bratankiem oraz innymi sierotami z własnego klanu nie patrząc czy to gałąź czy trzon. Z powodu słów Hiny zrozumiał kilka bardzo ważnych faktów. Złożył przysięgę na miłość do żony oraz córek że zrobi wszystko co może by zmienić ten cholerny system. Udał się następnie do swego biura gdzie zaznaczył Hinatę jako przyszłą głowę klanu. Następnie odszukał starszyznę rodu i przekazał jej że od tej chwili koniec z podziałami oraz wydał dekret zakazujący stosować technikę "Ptaszka w klatce".
Młoda Hyuga biegła przed siebie nie patrząc na nic chciała ucieć jak najdalej od tego piekła; mimo że kochała ojca, rodzinę nie umiała już więcej znieść drwin tego się obawiała. Nagle wpadła na swoich przyjaciół i dopiero wówczas pozwoliła łzom popłynąć objęła ich i po prostu płakała wyrzucając żal, ból i strach. Ci ją zrozumieli zabrali ją do posiadłości klanu Uchiha Sasuke udał się do kuchni i zrobił im ich ulubione napoje: Naruto otrzymał zieloną herbatę zmieszaną z earl grey w proporcjach 3 do 4 (czyli np na trzy saszetki zielonej cztery czarnej), dla Hinaty Kakao oraz jogurt pitny z borówką amerykańską i brzoskwinią, a dla siebie przygotował mocną czarną herbatę bez cukru. Nikt nic nie mówił po prostu siedzieli w ciszy wiedzieli, że słowa nic nie znaczą wystarczy być ona nie przyszła po słowa, lecz po pomoc, a to największa jaką mogą jej udzielić być z nią. Pomóc jej nieść brzemię oraz dać czas. Po dłuższym czasie dziewczyna odzyskała spokój i była im naprawdę wdzięczna poprosiła by Sasuke pozwolił jej tu zostać. Ten się zgodził i poszedł uszykować jej pokój, Hinata spojrzała na Naruto, który od razu zrozumiał o co prosi. Chciała zniszczyć czarne chmury treningami aż do limitu mimo słabego ciała. Ta dwójka oraz "rodzina" Uzumakiego pomogła jej stać się znacznie silniejszą, pewniejszą. Była teraz jak żmija niby nie posiadała zbyt wiele, a jednak była zabójcza w te dwa lata stała się jak jej przyjaciele maszyną do wykonywania misji czasem potrafiła wykonać nawet dwie trzy dziennie ale ona wolała misje rangi D-C lecz i B nie wzgardzała. Dzięki czemu mogła żyć bez pomocy klanu.
Kolejne dwa lata później, Hiashi ciągle szukał swej córki jednak nikt nie wiedział gdzie ona jest. Tylko raz dostał list od niej a właściwie Sandaime przekazał mu go. Nie umiał sobie wybaczyć tego jak ją traktował wciągu tych dwóch lat pojął że Sam sobie odebrał córkę. Nagle stanęła przednim Ubrana w białe kimono z fioletowymi elementami i na nich białymi kwiatami obok niej był Uzumaki oraz Uchiha. Jej ubiór był tak zaprojektowany by ramiona miała odsłonięte i właściwie ciało zasłonięte od piersi w dół. Chodź i tak było widać gdy spojrzał jej na ręce ujrzał je we krwi, następnie spojrzał na chłopców ci mieli w dłoniach głowy czterech poszukiwanych ninja rangi B. Ta tylko stwierdziła:
- NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! TO CO MIAŁAM NAPISAŁAM W LIŚCIE... lecz jestem wdzięczna że starasz się scalić klan. Przekaż Hanabi by nigdy się nie poddawała i zawsze szła naprzód oraz ulubiony cytat Naruto: "Otoczona, obmyślaj plany. Zagrożona śmiercią, walcz." i powiedz by postarała się poznać dodaj że na północny wschód jest fajne miejsce do medytacji jest oddalone o jakieś pięćset metrów od posiadłości Rodu.
- Hina... - urwał bowiem dziewczyna momentalnie przystawiła mu tanto do szyi i położyła dłoń na klatce piersiowej idealnie w miejscu gdzie ma serce.
- URUSAI!! POWTARZAM NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! DO MNIE PRZEMÓWIĄ CZYNY NIE SŁOWA WIĘC NIE MÓW A DZIAŁAJ. BYĆ MOŻE SAMA SIĘ ODEZWĘ I TAK SAMO SIĘ POJAWIĘ GDY ZECHCĘ NIE GDY BĘDZIESZ CHCIAŁ. WKOŃCU JESTEM ZJAWĄ... - Zakończyła rozmowę rozmywając się w niewielkim błysku pozostał po niej tylko zapach ozonu i czerwonych róż.
- Ucieszyła się dlatego mógł Pan ją zobaczyć, Hiashi-san rób dalej to co robisz, a może wróci na kilka dni... - odparł Sasuke i odszedł z Uzumakim.
- Dziękuję... - wyszeptała głowa klanu zaskoczona ale i jeszcze bardziej wściekła na siebie bowiem jego córka go nienawidziła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz