wtorek, 23 czerwca 2015

Prolog

Piękny słoneczny dzień ponownie uprzyjemniał życie mieszkańcom wioski, lekki wiaterek ponaglał Konohan. Matki rozmawiały ze znajomymi, mężczyźni pili, wykonywali prace i przechwalali się. Dzieci się bawiły doskonale, starcy grali w shougi albo pielili grządki. Jednakże to część życia zwykłych ludzi nie jego... on od kiedy pamięta musi uciekać bowiem jest potworem, demonem czy też ścierwem. Żyje tylko dzięki: dziadkowi Hokage, babci Tsunade, ojcu chrzestnemu Jiraiyi i wujkowi Popierdolowi Orochimaru. Dziś jednak poszli na zakupy i był sam ukrywał się w zwykle pustej alejce za koszem na śmieci modląc się by nikt go nie dostrzegł ale ciężko było go nie zauważyć przez kolor włosów, oczu i cerę. Jego głowę zdobiło złoto, tęczówki miały barwę nieba lub oceanu , a skóra była dość ciemna jakby opalona. Nagle zza zakrętu wyszła jakaś pijana grupka shinobi. Jak tylko go zobaczyli od razu go pobili potrenowali na nim ninjutsu, genjutsu i techniki walki bronią. Pozostawili go ledwo co żywego w zaułku. Po jakimś czasie odnaleźli go opiekunowie Tsunade opadła na kolana i zaczęła przeprowadzać badanie w wraz z każdą chwilą była coraz to bardziej blada. Wówczas chłopiec otworzył oczy z trudem uniósł zmasakrowaną rączkę ku niej i wykonał, dwa powolne słabe machnięcia dłonią jakby prosząc by się ta zbliżyła. Dziecko coś wyszeptało i upadło Senju kazała Jiraiyi zanieść złotowłosego do szpitala, Orochimaru rozkazała by w razie czego zmusił lekarzy do współpracy a trzeciego poprosiła by trzymał z dala starszyznę. Blondynka wpadła do domu dziecięcia roztrzaskała ścianę odnajdując ukryty pokój tam odnalazła małą szkatułkę którą otworzyła odrywając wieko. Od razu udała się do szpitala, jak tylko przekroczyła próg wydała rozkazy, wysłała kilku po całą krew odpowiedniej grupy jaka jest w szpitalu kilku kazała uszykować narzędzia, zaś reszcie wykonywać swe polecenia. Operacja trwała kilka dni lekarze się zmieniali pod czujnym okiem Saninów i Hokage. Tsunade w skrócie przedstawiła rokowania Uzumakiego i dodała jego uszkodzenia przed zabiegem. Trzeci podobnie jak jego uczniowie wpadł w szał gdy usłyszał że jacyś ninja wioski zaatakowali bezbronne dziecko i dla zabawy zniszczyli mu 90% ciała, chłopiec bez mieszkającego w nim demona zginąłby, a dzięki niemu i genom matki ma 15% szans na przeżycie. Obecnie to była rosyjska ruletka zależna od tego czy przyniesione z jego domu rzeczy zareagowały prawidłowo. W każdym razie szanowna 4 była bliska eksplozji i szukała winnego, podzielili się na trzy grupy Hiruzen z Orochimaru prowadzili przesłuchania Shinobi podczas przydzielania misji oraz raportów, Jiraiya łaził po gorących źródłach podpytując kobiet, a Tsunade czuwała przy dziecku wiedząc że ono widziało napastników.

Pół roku później.

- Tsunade-sama ten pot... chłopiec w końcu się budzi... - stwierdził lekarz ledwo co powstrzymując się przed ubliżaniem Złotowłosemu. Kobieta wysłała małe kopie summona do Hokage oraz swych przyjaciół i się udała do Naruto. Wykonała kilka badań w trakcie których Błękitnooki zerwał się z miejsca i rozejrzał zaspanym wzrokiem po sali.
- Tsunade-Baa-chan gdzie jestem?? - spytał zachrypniętym słabym głosem wskutek długiego leżenia nie miał prawie mięśni podobnie jak tkanki tłuszczowej (Najpierw by musiał wcześniej mieć tłuszczyk.).
- W szpitalu... UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYŁEŚ I WYZDROWIAŁEŚ!! - odparła przeszczęśliwa Senju.
- Dzięki wam Babciu użyłaś tego czyż nie?? - bardziej stwierdził niż spytał.
- Tak cóż to było i lokowania masz niezłe jak na pół roku bycia trupem... - spróbowała sobie ulżyć.
- Skarb klanu Namikaze technologia pradawnych zestaw mutagenów połączonych ze specjalnymi szczepami komórek oraz fragmentami DNA. Rodzina mojego ojca od samego swego początku próbowała powielić ten skarb. Nim opowiem dalej proszę daj mi wody... - odpowiedział coraz to słabszym głosem.
- Oczywiście. - podała mu upragniony napój i pomogła wypić w tym samym czasie do sali weszła pozostała trójka.
- Ten skarb ulepszył moje ciało, czakrę i zmienił duszę. Nie wiem jakie dokładnie zmiany zaszły jednakże wiem co nieco z notatek ojca, jestem od teraz bardziej odporny na obrażenia, regeneruję się niemalże natychmiastowo i mam wzmocnione zmysły. Inne gałęzie na razie są uśpione ponieważ moje ciało nie i mózg nie są wstanie przyswoić nowej mocy. Lecz tu czas zadziała z czasem będę pozyskiwał nowe bonusy. - podzielił się swoją wiedzą.
- Pamiętasz może Chłopcze napastników?? - spytał Trzeci.
- Jedyne co pamiętam to ból, pół roku bólu i treningów duszy oraz mentalnych... - odparł opadając na poduszki ledwo co oddychając. Tsunade szybko opracowała plan rehabilitacji i dietę dla Uzumakiego.

Pięć miesięcy później.
Młody Złotowłosy chłopak obecnie trenował swe ciało ciesząc się że dwa miesiące temu w końcu mógł odrzucić kule. Efekty zmian można było dostrzec gołym okiem był wyższy niż jego rówieśnicy, bardziej przypakowany i dzikszy. Uwielbiał biegać, skakać z ogromnych wysokości i kochał burze podczas największych z nich stawał na głowach Hokage i podziwiał niebo przecinane błyskawicami. Dietę miał wyjątkowo obfitą w kalorie jednak przy jego ADHD i wymogach Energetycznych posiadał same mięśnie i zero tłuszczu. Gdy przebiegał koło placu zabaw ujrzał dwójkę Uchihów Ojca i syna. Dzięki swym wyostrzonym zmysłom usłyszał szept:
- ... jeśli nie wykonasz tej techniki Sasuke nigdy nie przestaniesz być dzieciakiem... Nie przychodź do domu póki nie dasz rady użyć tej techniki przynajmniej 3 razy.
- Dobrze Ojcze niezawiodę cię. Katon: Goukakyuu no jutsu!! - odparł chłopiec składając pieczęcie jednak wypluł tylko mały płomyczek. Uzumaki usiadł na górce i obserwował starania bruneta jak jego rodzic odszedł do posiadłości zszedł z górki i stwierdził:
- Spróbuj sprężyć czakrę w płucach a następnie ją zwrócić w postaci płomieni...
- ZAMKNIJ SIĘ MŁOCIE!! - ryknął rozwcieczony Uchiha jednak posłuchał porady i dał radę wypluć średniej wielkości kulę ognia.
- Uzumaki Namikaze Naruto miło mi Cię poznać Emosie vel Uchiha Sasuke. - stwierdził Uzumaki wchodząc na wodę i zaczynając po niej iść leniwie ku drugiemu brzegowi, Emo wytrzeszczył oczy tak bardzo że prawie dosięgnął celu wędrówki Blondasa.
- Jak ty to, ale że jak!?!? - spytał zaskoczony.
- Kontrola czakry. Moja rodzina nauczyła mnie wielu rzeczy myślę, że jeśli chcesz możemy potrenować chodź za mną przedstawię cię komuś a potem wykonamy mały sparring tak szybciej nauczysz się tego cholernego jutsu. - zaproponował nagle błękitnooki
- Etto... Zgoda ale unikajmy głównych uliczek... - zgodził Się Sasuke.
- A co chcesz mniesz zgwałcić w ciemnej alejce?? - zażartował Uzumaki.
- Weź to ohydne. - teatralnie udał że wymiotuje i dodał - po prostu nie chcę spotkać fanek.
- Ahh rozumiem różowej, blondynki i innych piskliwych bab. Dobra to zrobimy tak. Kage bunshin no jutsu!! Henge no jutsu!! - wykrzyknął Naruto tworząc 20 replik swoich i sasa wysłał klony różnymi ulicami sami ruszyli główną prosto na prywatne pole treningowe Hokage gdzie czekała na Złotego trójka Saninów i Sandaime.
- NARUTO SPÓŹNIŁEŚ SIĘ!! - Ryknęła Tsunade atakując swego podopiecznego ten złapał jej pięść tuż przed swoją twarzą a ziemia za nim uległa roztrzaskaniu.
- Babciu to było niebezpieczne i nie strasz gościa tą swoją herkulesową siłą. Babciu, wujku, ojcze chrzestny poznajcie Uchiha Sasuke. - stwierdził spokojnym tonem Morskooki.
- Miło nam a teraz do rzeczy dlaczego go tu przyprowadziłeś?? - spytał zaciekawiony Orochimaru.
- Ponieważ chcę urządzić sobie z nim sparing oraz żebyście pomogli nam w treningu. - zarządził Namikaze.
- Oczywiście że wam pomożemy ale Naruto nie przesadź - stwierdził Jiraiya.
- Spoko wodza i Ero-senin nie susz zębów bo cię zawstydzę i tak mam większego!! - zaśmiał się Uzumaki odskakując od młodego bruneta mówiąc do niego - ATAKUJ JAKBYŚ CHCIAŁ ZABIĆ!!
Uchiha zaatakował go najpierw walką wręcz w której wyraźnie Złoty górował, następnie spróbował zmylić go zwykłym klonem jednak Błękitnooki kopnął go w twarz. Namikaze atakował błyskawicznie i wściekle z zamiarem zabicia zmuszając Sasuke do obrony i uników następnie złożył pieczęcie i krzyknął nazwę techniki: "Katon: Goukakyuu no jutsu!!" w stronę przerażonego pomknęła wielka kula ognia jednak minęła go o ok 2 metry a Naruto stwierdził;
- Myślę że to wystarczy. To co Nadaje się na wasze szkolenie Sanini??
- Tak chętnie go weźmiemy pod swoje skrzydła. - zgodziła się rodzinka Uzumakiego, a Sandaime uśmiechnął się widząc rodzącą się więź przyjaźni między dwójką młodych chłopców.

Kolejne dwa lata upłynęły im na wspólnych treningach i sparingach obywaj znali się na wylot i zawsze wiedzieli co chodzi drugiemu po głowie, a ich apetyt był większy niż ten Choujego w wieku 6 lat już wykonywali solo misję rangi C i w duecie rangi B. Sasuke odrzucił typowy strój klanu i zamiast zakładać koszulkę tył na przód zaczął ubierać się w czarne glany z czerwonymi sznurówkami, spodnie o barwie jego włosów, obcisłą koszulkę i na to rozpiętą koszulę obie części garderoby były w odcieniu kruczych piór, a na jego szyi wisiał naszyjnik z małym białym kamyczkiem lub perłą. W dłoni zawsze trzymał czerwoną różę. Uzumaki zaś zainwestował w identyczne glany lecz on postawił na długie luźne, spodnie obcisłą koszulkę bez ramiączek i czarny płaszcz z bordową podszewką. Zainwestował też w obsydianowej barwy skórzane rękawiczki bez palców serdecznego i środkowego. Obydwoje kierowali się ku akademii gdzie mięli zostać oficjalnie ninja zgodnie ze wcześniejszą umową Naruto miał udawać debila, a Sasuke człowieka chuja. (którym był dla innych.). Weszli do sali gdzie od razu zajęli wcześniej wybraną ławkę znajdującą się na samym końcu pod prawą ścianą z czego w kącie usiadł Emos. A Złoty na środku po czym wyjął dość grubą księgę z różnymi legendami i mitami, oraz drugą zawierającą ogromny zbiór barier i pieczęci musiał się nauczyć wiedzy w nich zawartej. Miał na to czas do jutra więc nie próżnował a mity i bariery nie interesują zwykle uczniów akademii, gdyż Ci szukają fajnych technik ninja jak zmiana kształtu czy też klonowanie. Nagle do Sali  wkroczyła....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz