- To bardzo przydatne prezenty. Mam dla ciebie pewną propozycję od kilku wpływowych ludzi to coś w rodzaju testu oraz jeszcze chciałbym złożyć duże zamówienie na pieczęcie i bariery. To od czego zacząć?? - odpowiedział starzec będąc w szoku bowiem pierwszy zwój mógł zmniejszyć ilość potrzebnych medyków na jednej sali, dzięki czemu można było przeprowadzić więcej zabiegów. Druga technika może znacząco podnieść poziom wyszkolenia shinobi oraz wyłączyć urazy podczas treningów.
- Od zamówienia jeśli mogę o to poprosić. - poprosił Naruto.
- Dobrze potrzebuję pieczęci wsparcia dla oddziałów ANBU oraz bariery uniemożliwiającej użycie technik teleportacji, przejść między wymiarowych i tym podobnych. - Sarutobi przedstawił zamówienie.
- Pieczęć wsparcia mam trzy z czego jedna nie testowana. Pierwsza to pieczęć ograniczonej teleportacji działa podobnie jak hirashin ale nie wymaga znajomości techniki jedynie niewielkiej ilości czakry tyle ile do postawienia jednego kroku na drzewie lub ścianie. Jednakże wadą jest przygotowanie oznaczeń bowiem to czasochłonne ale to niema ograniczenia odległości, ilości i ciężaru. By postawić znak będzie potrzeba minimum dwudziestki ninja ale to się raz stawia i już wiecznie będzie działać. Druga to pieczęć tylnich wrót pozwala przenieść osoby w ciężkim stanie prosto do oznaczonych sal. Bardzo prosta technika nie wymagająca znajomości technik pieczętujących. Trzecia nietestowana polega na daniu drugiej szansy według założenia działa jak swego rodzaju defibrylator z medycznymi technikami. Ale nie miałem jak sprawdzić... - Uzumaki przedstawił swoją ofertę.
- Cena jak zawsze?? Propozycja to po prostu zamówienie na trzy systemy zabezpieczeń wiesz uśpione pieczęcie i bariery ale na żywe osoby. - odparł Hiruzen.
- Jeśli to dla twoich ANBU to za darmo jeśli dla korzenia cena dwadzieścia razy wyższa plus bonus wiesz jaki nie Dziadku?? Zabezpieczenia muszę poznać dokładne wymagania bo na pewno zmodyfikowane tylnie wrota będą odpowiednie ale jeszcze kilka się przyda tak z osiem elementów. Jakby się pojawili niech zostawią listę wymagań. - stwierdził Chłopak.
- A teraz zmykaj do Akademii. - pożegnał go Starzec.
Chwilę później w akademi.
- Uzumaki Namikaze Naruto?! - wyczytał Iruka odpowiedziała mu cisza jednak po chwili drzwi otworzyły się z hukiem wbijając w ścianę do sali wleciała bomba błyskowa, po czym ktoś wskoczył do klasy i krzyknął:
- RĘCE DO GÓRY I SIĘ NIE RUSZAĆ BO MAM WKURWIONEGO ŁASICA!!
I wrzucił Umino w spodnie zwierzę następnie wypierdolił go za okno i zaczął wykład:
- DOBRA MAŁE SKURWIELE DZISIAJ NAUCZYMY SIĘ JAK WYCHUJAĆ CHUJOWEGO NAUCZYCIELA JAKIEŚ PYTANIA??!!
- NARUTO!!!!!!!! - ryknął mistrz wchodząc ze stworzeniem w klatce
- No co musiałem rozluźnić napiętą jak gumka w twoich gaciach sytuację... - stwierdził błondyn przenosząc się na wolne miejsce i w ten sposób unikając ciosu.
- A teraz do rzeczy ponieważ Trzeci dosłownie przed chwilą dał mi znać że się zmieniła podstawa programowa macie dziś wolne, a jutro przychodzicie na pole treningowe numer siedem na godzinę dziesiątą. Ro... - Urwał szatyn ponieważ Uzumaki wtrącił swoje:
- SŁYSZELIŚCIE WYKURWIAMY BO NAS ZGWAŁCĄ!!
- Kami-sama że ty to widzisz i nie grzmisz - jęknął Iruka i oberwał gromem z jasnego nieba. - Dziękuję Ci Kami-sama za dawanie mi nadziei...
- KURWA ALE MI ZESZŁO!!! - rozległ się głos z nieba.
Kolejnego dnia godzina szósta pole treningowe numer siedem.
Pewien złotowłosy chłopak chodził w te i we w tę rozmyślając nad urozmaiceniami treningu zdecydował się nałożyć na pole masę uśpionych barier oraz pieczęci. Od razu wziął się do roboty a skończył pięć min przed przybyciem pierwszych osób ze swej klasy. Naruto zaczął wówczas biegać wokół pola treningowego pełnym sprintem, następnie podszedł do sporej skały (do której stworzenia zmusił oddział ANBU) i rozpoczął na niej trening uderzeń i kopnięć. Każdy cios obłupuwał spory fragment aż powstał naturalnej wielkości posąg Danzo wówczas chwycił kunai i wyrył pod nim napis: "KAMIENNY CHUJ - DANZO". Po tej rozgrzwce opadł na ziemię i zaczął robić tak wielkie ilości pompek, że widownie aż wmurowało. Potem przeszedł do podciągnięć i brzuszków po skończonym treningu wskoczył do rzeki. Po chwili wynurzył się i stanął na wodzie z bezszczelnym uśmiechem.
- Niech zgadnę Iruka będziesz nas uczył jak zabijać w praktyce po użyciu specjalnej bariery, która nie pozwoli nam odnieść obrażeń czy umrzeć będziemy odczuwać jedynie ból. - stwierdził Chłopak
- Dokładnie zaczniemy od sparingów najpierw tylko taijutsu potem walka bronią białą dziś tylko to zrobimy i nikt nie wróci do domu póki nie odbędzie przynajmniej jednej walki tak więc, na początek podejdą do mnie: Naruto i Sasuke. - odpowiedział Umino nie wierząc, że ten gnojek aż tyle wie.
- Co się tak Sempai patrzysz jakbyś kurwę zobaczył?? W końcu to ja ją stworzyłem chcesz dowodu?? Pieczęcie to tygrys, smok i znów tygrys. - odparł znudzony Namikaze wmurowując jeszcze bardziej widownię.
- T-to n-niemoż... - odparł Nauczyciel tracąc przytomność pod wpływem szoku a Błękitnooki wrzucił go do rzeki cucąc natychmiastowo. - To chodź Sasuke od razu mówię dajemy z siebie tysiąc procent i atakujemy z zamiarem zabicia w końcu pragniesz siły!!
- HMPF... - odpowiedź Sasa.
Iruka chciał wykonać technikę jednak Naruto go ubiegł nakładając barierę na każdą osobę znajdującą się na polu treningowym. Uzumaki zaczął powolnym krokiem okrążać Uchihę czekając na jego atak. Ten zaatakował go z szybkością wręcz niewiarygodną jak na zwykłego ucznia akademii jednak to było zbyt wolne. Złoty po prostu zszedł mu z drogi i lekko chwycił za nadgarstek wykrzywiając mu i w ten sposób go powalając. Brunet wkurzony wyprowadził serię kopnięć ale jego oponent blokował ciosy jedną ręką nawet się nie trudząc kontratakiem, nagle błękitnooki kopnął go z pół obrotu posyłając prosto w las. Emo przeszył z dziesięć drzew i nie mógł się podnieść z bólu bolało go całe ciała, a zwłaszcza ucierpiała jego duma. Naruto podszedł do niego, pomógł mu wstać i stwierdził:
- Czemu wszystko robisz od dupy strony??
- O czym ty bredzisz młocie?? - zadał pytanie Sasuke.
- Gdy atakujesz nie masz motywacji, gdy się bronisz lub unikasz tak samo. Twoje ataki są słabe i wolne w porównaniu do Itachiego jesteś słaby ba nawet można rzec czarną owcą, jednak ja widzę więcej i wiem że gdzieś tam głęboko w tobie jest geniusz oraz masz w sobie ogromną moc większą niż twój brat. Powiem Ci tylko jedną rzecz gdy atakujesz pragnij zranić gdy kogoś chronisz nie daj go zranić, a gdy unikasz uniknij nie przyjmuj na mordę. Dobra czas na sparing bronią jak coś walczę kataną. - odpowiedział pokazując mu złoty miecz.
- Więc też wezmę miecz. - stwierdził Uchiha trawiąc słowa swego przeciwnika.
- Prawdziwa siła rzadko pochodzi z nicości im silniejsza wola tym silniejszy jest użytkownik. Matki podnoszą ogromne głazy i zwalone drzewa by uratować swe pociechy. Śmiertelnie ranni żółnierze powstają by walczyć dalej mimo pewnej śmierci i braku sił. Ludzie którzy nie mają szans na przeżycie przez nowotwory umieją znieść niesamowite obrażenia. Widzisz wszystko sprowadza się do pierwotnego mechanizmu naszej chęci przetrwania naszej siły woli. - wypalił nagle Uzumaki.
Singularity Overlord
środa, 8 lipca 2015
poniedziałek, 6 lipca 2015
Karera wa shukketsu shimasu - prolog
10 Października dzień w którym rozpoczyna się ta historia wyklętej istoty, która niesie na swych barkach wielki los. Wszystko się rozpoczyna od uwolnienia Lisa o dziewięciu ogonach. Następne wydarzenia są jedną wielką lawiną tragicznych wydarzeń. Dziecko jednego z pięciu Cieni świata shinobi zostaje naczyniem na demona. Kolejne lata mijają mu na prześladowaniach, pobiciach a czasem i gwałtach nie tylko psychicznych ale i fizycznych. Tak w skrócie wyglądało pięć lat Chłopca będącego potomkiem Yondaime. Na początku jego szóstego roku by "uczcić" zwycięstwo nad bestią doprowadzili go do stanu pewnej śmierci i pozostawili by zdechł w opuszczonej części cmentarza. Jednakże los postanowił kopnąć młodego solidnie w dupę i zesłał mu "Anioła Stróża" przez porzucony fragment podążała istota o niezwykłej mocy zbliżyła się do potomka Czwartego i ujrzała w nim szansę na własną śmierć bowiem była zmęczona życiem. Postanowiła wykonać rytuał który przekaże mu jej Esencję, a ją zabije. Wystawiła rękę i nagle wokół dziecka pojawił się pentagram. Rozcięła sobie żyły nadgarstka i szepcząc niezrozumiałe wyrazy uklęknęła przy chłopcu i wlała mu w usta swoją posokę. Jej słowa sprawiły że młody pił jej krew pogrążony w dziwnym transie gdy wypił dostatecznie wiele ta wyjęła z pochwy przepiękny złoty miecz o ostrzu z czarnego metalu jednak formą przypominającego obsydian, a następnie się nim przeszyła. Im więcej z niej uleciało życia tym zdrowszy był chłopiec. Aż w końcu płomień jej istnienia zgasł ona się rozsypała w pył a jej broń rozbłysnęła krwistoczerwonym światłem żegnając swą panią i witając swego pana. Naruto bowiem tak brzmiało imię chłopca ocknął się kilka godzin później i odkrył z zaskoczeniem że w nocy czuje się jakby mógł góry przenosić, widzi idealnie a jego ciało aż rozsadza energia. Podskoczył mu się wydawało że zrobił delikatnie, ale w rzeczywistości to wyskoczył na jakieś dziesięć metrów, a w miejscu startu był mały krater. Pobiegł jak najszybciej do trzeciego nie będąc do końca świadomym że u jego pasa znajduje się obecnie przepiękny miecz w złotej pochwie. Według siebie biegł normalnie jednak dla innych przypominał złotą smugę, pozostawiał po sobie "kryształki energii" które przez chwilę wisiały jakby duchowy ślad Czwartego. Gdy dotarł do gabinetu słysząc oddechy i widząc przez drzwi układy krwionośne dowiedział się, że w środku było sześć osób co oznaczało straszyznę z dwójką ochroniarzy i Sandaime. Naruto pchany impulsem postanowił zapukać, jednak od razu przy pierwszym dotknięciu jego piąstki drzwi wleciały do środka razem z futryną przygniatając starszyznę. Chłopiec wszedł i stanął na drzwiach spod których dobiegł jęk. Uzumaki spojrzał swoimi błękitnymi oczami na Trzeciego i stwierdził:
- Jiji obiecałeś mi że dasz mi prezent... jeśli poczekam do wieczora, a jest tak dwudziesta druga czterdzieści pięć.
- Przepraszam Naruto-kun ale widzisz omawiałem właśnie ważne sprawy dotyczące wioski... I proszę zejdź z drzwi pod nimi leży starszyzna. - poprosił Sarutobi, a Błękitnooki nim zszedł odtańczył kilka razy moonwalka instynktownie rysując pentagram jeśli podążało się po jego trasach. Starszyzna została wyciągnięta spod drzwi i gniewnie patrzyła na chłopca przysięgając zemstę wówczas ten się uśmiechnął demonicznie i stwierdził:
- A może przyznacie się, że do teraz zagadywaliście Dziadka, ponieważ mieliście nadzieję że wasze przydupasy mnie sprzątnęły??
- Cwany jesteś chłopcze ale jak śmiesz rzucać takimi oskarżeniami bez dowodów?? - spytał Danzo
- Ależ ja mam dowód każdy z nich miał na języku pieczęć, którą tylko ty stosujesz by chronić dane na swój temat plus mam ich zdjęcia. - odparł chłopiec dając zdjęcia oraz opisując wszystko co pamięta zakończył swoją historię - wówczas się obudziłem całkowicie zdrowy czując jakąś więź z nocą...
- Rozumiem że też nic nie powiesz o tej broni, którą masz u pasa?? - stwierdził trzeci grzecznym tonem.
- Wiem tylko tyle że coś się we mnie zmieniło skąd mam ten miecz nie wiem nawet nie wiedziałem że go posiadam. - odparł i nagle w ciągu sekundy odwrócił się parując mieczem kunaia jednego z ANBU.
- Co ty robisz??! Chcesz zostać zgładzonym przecież znasz prawa wioski!! - Ryknął Hokage.
- Hiruzen-sama przepraszam po prostu ta sytuacja jest bardzo dziwna od samego początku. Podczas waszego dialogu przekazałem kilka zadań swoim podkomendnym Ci odnaleźli mały krater na cmentarzu obok niego resztki popiołu oraz złoty szlak prowadzący do miejsca gdzie do niedawna były drzwi. Postanowiłem sprawdzić swoje przypuszczenia, coś odmieniło i uratowało tego chłopca bowiem mój cios był naprawdę silny i byle chuderlawy dzieciak by go nie zatrzymał z łatwością nie mówiąc o tempie reakcji. Moja diagnoza jest taka że ten młody człowiek został zmasakrowany i pozostawiony na pewną śmierć, jednak ktoś lub coś go ocaliło możliwe że przez rytuał poświęcenia. Niedokońca świadomie podskoczył robiąc niewielki krater i biegnąc tu by przypomnieć o obietnicy nie dostrzegł jak szybko się porusza pozostawił złoty ślad bowiem to twór jego prędkości. - wyjaśnił ANBU.
- Rozumiem ale i tak nierób tak więcej, a teraz zostawcie mnie z Naruto. - zarządził Trzeci.
- Oczywiście. - stwierdzili ANBU.
- Sarutobi jeszcze tego pożałujesz ze nas nie słuchałeś. - rzucił groźbę starszy. Cień wioski Liścia poczekał aż wyjdą i spytał:
- Pamiętasz coś??
- Tylko pobicie i że od kiedy się obudziłem wszystko jest inne gdy przechodziłem koło domów słyszałem myśli ludzi i widziałem sny wyglądały mi one jak bramy lub wejścia. - odpowiedział szczerze.
- Rozumiem jakby coś się działo natychmiast mi powiedz dobrze?? - poprosił Starzec
- Dobrze Jiji. - odparł chłopiec wychodząc.
Rok później.
- Jiji patrz co zrobiłem!!! - krzyknął blondynek wpadając do biura Hokage wymachując dziwnym okrągłym amuletem przypominającym prymitywny zegarek gdzie są oznaczone kryształami cztery pory dnia: Rano - błękitny, południe - żółty, wieczór - czerwony i północ - zielony. Na środku znajdował się inny kryształ o barwie zielono-niebieskiej. Podał go starcowi i pokazał by ten pokręcił małym pierścieniem oddzielającym środek o zewnątrz. Starzec spełnił prośbę i nagle został otoczony błękitną barierą Naruto rzucił w niego ciężką książka i ta się tylko odbiła od tarczy po której rozszedł się pierścień przypominający ten na wodzie.
- Co to Naru-chan?? - spytał zaskoczony Trzeci.
- Moje nowe dzieło odpowiednie kryształy umieją przechowywać energię a odpowiednio oszlifowane mają różne fajne efekty to najlepsze jakie mi się udało zrobić póki co umiem zająć się tylko pięcioma a jest ich z dziewięć lub dziesięć... - odparł chłopczyk z uśmiechem.
- Interesujące więc chcesz przejąć spadek po dziadkach ze strony ojca?? Kopalnie są kawałek za Konohą. - zadał pytanie Cień.
- Jest coś jeszcze... - stwierdził chłopiec wyciągając dwa zwoje.
- A co tutaj się znajduje?? - zainteresował się Hiruzen bowiem doskonale pamiętał z jaką uwagą chłopiec uczył się technik pieczętujących i barier. A jego kontrola czakry była inna niż każdego shinobi bowiem on nie umiał skoncentrować niewielkiej ilości. Wraz ze wzrostem ilości czakry lepiej ją kontroluje dlatego postanowił udostępnić mu najbardziej energio żerne jutsu jakie istnieją. Złoty zawsze pochłania tą wiedzę błyskawicznie. W rok nauczył się wszystkich znanych barier i stworzył kilka własnych, ale lepsze jaja były z pieczęciami bowiem je wsunął na śniadanie i średnio raz na dwa dni tworzył nową pieczęć. Sandaime załatwił mu praktyki u zbrojmistrza tutaj również uczeń przewyższył mistrza. Uzumaki stworzył bowiem wyjątkowo twardy i lekki metal oraz zaprojektował kilka sprzętów dla ninja. Jego najnowszym dziełem był ten amulet Trzeci był pełen podziwu.
- W jednym jest pewna pieczęć dla medyków pozwala zablokować odczuwanie bólu i nie wymaga stałego dopływu czakry. Drugi zawiera specjalną barierę nakładaną na: broń nie pozwalającą zranić broń dzięki niej powoduje tylko ból niema obrażeń, tak samo w walce wręcz jest nakładana na ciało zawodników czy też przy ninjutsu oraz genjutsu.
- Jiji obiecałeś mi że dasz mi prezent... jeśli poczekam do wieczora, a jest tak dwudziesta druga czterdzieści pięć.
- Przepraszam Naruto-kun ale widzisz omawiałem właśnie ważne sprawy dotyczące wioski... I proszę zejdź z drzwi pod nimi leży starszyzna. - poprosił Sarutobi, a Błękitnooki nim zszedł odtańczył kilka razy moonwalka instynktownie rysując pentagram jeśli podążało się po jego trasach. Starszyzna została wyciągnięta spod drzwi i gniewnie patrzyła na chłopca przysięgając zemstę wówczas ten się uśmiechnął demonicznie i stwierdził:
- A może przyznacie się, że do teraz zagadywaliście Dziadka, ponieważ mieliście nadzieję że wasze przydupasy mnie sprzątnęły??
- Cwany jesteś chłopcze ale jak śmiesz rzucać takimi oskarżeniami bez dowodów?? - spytał Danzo
- Ależ ja mam dowód każdy z nich miał na języku pieczęć, którą tylko ty stosujesz by chronić dane na swój temat plus mam ich zdjęcia. - odparł chłopiec dając zdjęcia oraz opisując wszystko co pamięta zakończył swoją historię - wówczas się obudziłem całkowicie zdrowy czując jakąś więź z nocą...
- Rozumiem że też nic nie powiesz o tej broni, którą masz u pasa?? - stwierdził trzeci grzecznym tonem.
- Wiem tylko tyle że coś się we mnie zmieniło skąd mam ten miecz nie wiem nawet nie wiedziałem że go posiadam. - odparł i nagle w ciągu sekundy odwrócił się parując mieczem kunaia jednego z ANBU.
- Co ty robisz??! Chcesz zostać zgładzonym przecież znasz prawa wioski!! - Ryknął Hokage.
- Hiruzen-sama przepraszam po prostu ta sytuacja jest bardzo dziwna od samego początku. Podczas waszego dialogu przekazałem kilka zadań swoim podkomendnym Ci odnaleźli mały krater na cmentarzu obok niego resztki popiołu oraz złoty szlak prowadzący do miejsca gdzie do niedawna były drzwi. Postanowiłem sprawdzić swoje przypuszczenia, coś odmieniło i uratowało tego chłopca bowiem mój cios był naprawdę silny i byle chuderlawy dzieciak by go nie zatrzymał z łatwością nie mówiąc o tempie reakcji. Moja diagnoza jest taka że ten młody człowiek został zmasakrowany i pozostawiony na pewną śmierć, jednak ktoś lub coś go ocaliło możliwe że przez rytuał poświęcenia. Niedokońca świadomie podskoczył robiąc niewielki krater i biegnąc tu by przypomnieć o obietnicy nie dostrzegł jak szybko się porusza pozostawił złoty ślad bowiem to twór jego prędkości. - wyjaśnił ANBU.
- Rozumiem ale i tak nierób tak więcej, a teraz zostawcie mnie z Naruto. - zarządził Trzeci.
- Oczywiście. - stwierdzili ANBU.
- Sarutobi jeszcze tego pożałujesz ze nas nie słuchałeś. - rzucił groźbę starszy. Cień wioski Liścia poczekał aż wyjdą i spytał:
- Pamiętasz coś??
- Tylko pobicie i że od kiedy się obudziłem wszystko jest inne gdy przechodziłem koło domów słyszałem myśli ludzi i widziałem sny wyglądały mi one jak bramy lub wejścia. - odpowiedział szczerze.
- Rozumiem jakby coś się działo natychmiast mi powiedz dobrze?? - poprosił Starzec
- Dobrze Jiji. - odparł chłopiec wychodząc.
Rok później.
- Jiji patrz co zrobiłem!!! - krzyknął blondynek wpadając do biura Hokage wymachując dziwnym okrągłym amuletem przypominającym prymitywny zegarek gdzie są oznaczone kryształami cztery pory dnia: Rano - błękitny, południe - żółty, wieczór - czerwony i północ - zielony. Na środku znajdował się inny kryształ o barwie zielono-niebieskiej. Podał go starcowi i pokazał by ten pokręcił małym pierścieniem oddzielającym środek o zewnątrz. Starzec spełnił prośbę i nagle został otoczony błękitną barierą Naruto rzucił w niego ciężką książka i ta się tylko odbiła od tarczy po której rozszedł się pierścień przypominający ten na wodzie.
- Co to Naru-chan?? - spytał zaskoczony Trzeci.
- Moje nowe dzieło odpowiednie kryształy umieją przechowywać energię a odpowiednio oszlifowane mają różne fajne efekty to najlepsze jakie mi się udało zrobić póki co umiem zająć się tylko pięcioma a jest ich z dziewięć lub dziesięć... - odparł chłopczyk z uśmiechem.
- Interesujące więc chcesz przejąć spadek po dziadkach ze strony ojca?? Kopalnie są kawałek za Konohą. - zadał pytanie Cień.
- Jest coś jeszcze... - stwierdził chłopiec wyciągając dwa zwoje.
- A co tutaj się znajduje?? - zainteresował się Hiruzen bowiem doskonale pamiętał z jaką uwagą chłopiec uczył się technik pieczętujących i barier. A jego kontrola czakry była inna niż każdego shinobi bowiem on nie umiał skoncentrować niewielkiej ilości. Wraz ze wzrostem ilości czakry lepiej ją kontroluje dlatego postanowił udostępnić mu najbardziej energio żerne jutsu jakie istnieją. Złoty zawsze pochłania tą wiedzę błyskawicznie. W rok nauczył się wszystkich znanych barier i stworzył kilka własnych, ale lepsze jaja były z pieczęciami bowiem je wsunął na śniadanie i średnio raz na dwa dni tworzył nową pieczęć. Sandaime załatwił mu praktyki u zbrojmistrza tutaj również uczeń przewyższył mistrza. Uzumaki stworzył bowiem wyjątkowo twardy i lekki metal oraz zaprojektował kilka sprzętów dla ninja. Jego najnowszym dziełem był ten amulet Trzeci był pełen podziwu.
- W jednym jest pewna pieczęć dla medyków pozwala zablokować odczuwanie bólu i nie wymaga stałego dopływu czakry. Drugi zawiera specjalną barierę nakładaną na: broń nie pozwalającą zranić broń dzięki niej powoduje tylko ból niema obrażeń, tak samo w walce wręcz jest nakładana na ciało zawodników czy też przy ninjutsu oraz genjutsu.
sobota, 27 czerwca 2015
II - Przebudzenie osobliwości
- I znów wygrałam no już wyskakujcie z koszulek!! - zaśmiała się Hinata ponownie tasując kart, roześmiała się jeszcze potężniej gdy ci zdjęli koszulki z miną mówiącą "JAK ONA TO ROBI ŻE PO RAZ 9 MA POKERA KRÓLEWSKIEGO??". (POKER KRÓLEWSKI - Król, Dama, Walet i Dziesięć w jednym kolorze).
- Ja mam dość tylko się przy tym denerwuję... - stwierdził Uzumaki.
- Również spasuję ciebie nie da się ograć. - powiedział Sasuke.
- Dobra pies wali pokera jak z finansami, statystyką i kogo poszukują najbardziej?? - spytał Namikaze.
- Ahh to może kogo najbardziej nienawidzą inne wioski więc tak statystyka wygląda tak: za moją głowę dają pół miliona w każdej wiosce, za ciebie czarny prawie dwadzieścia milionów, a za tobą wystawili dość dużo mamony by kupić pół świata. NAPRAWDĘ DEBILU NIE MOGŁEŚ SIE POWSTRZYMAĆ PRZED: PRZESPANIEM SIĘ Z CÓRKAMI LORDÓW FEUDALNYCH, ROZWALENIEM ZABYTKÓW POZOSTAŁYCH WIOSEK, PRZELECIEĆ POSĄG MIZUKAGE BO SIĘ NIE BRONIŁ I NASZCZAĆ RAIKAGE DO KAWY!! - warknęła Hyuga a Naruto schował się za Uchihą.
- No nie moja wina że same rozłożyły nogi... - odparł uciekając przed wkurwioną dziewczyną.
- Dobra chcę wiedzieć jak finanse i statystyka. - zarządził Sharinganowiec.
- To tak Finanse: Sasuke zarobiłeś trzy krotność ceny swej głowy, Debil no cóż zarobił prawie trzy miliardy, a ja słabo w porównaniu do was jedynie piętnaście milionów. Statystyka Złoty Kutas wykonał: 150 misji rangi C, 85 rangi B, 50 rangi A, 25 rangi S i 10 rangi SS jak ty zdobyłaś te najwyższe?? Sasek co zapieprza jak mały bobasek: 150 Rangi C, 85 B, 35 A i 45 S. Ja mam na koncie: 200 D, 75 C, 50 B i 15 A. - przedstawiła dane.
Dwa lata później.
Trójka przyjaciół stała się jednością myśleli tak samo, oddychali, poruszali się i trenowali identycznie. Chłopcy jednak postawili na nieokiełzaną destrukcję, zaś ona na subtelną potęgę ładu. Złoty i Czarny właśnie trenowali walkę na miecze, w ich wykonaniu to niewidoczne cięcia dla widzów trening wyglądał jakby stali w miejscu i się mierzyli groźnymi wilczymi spojrzeniami. Hinata obserwowała to z szerokim uśmiechem chodź jej myśli krążyły przy jej siostrze.
W tym samym czasie narada jouninów, starszyzny i Hokage wioski.
- Jak już mówiłem w chwili ich ukończenia akademii będą tworzyć jedną drużynę bowiem są doskonale zsynchronizowani i stanowią zagrożenie dla każdego innego człowieka jeśli rozdzielę tą trójkę. - Stwierdził spokojnie Sandaime.
- Ale ta drużyna będzie zbyt potężna w porównaniu do innych Sharinga, Byakugan i Demon. Dodatkowo ich specjalizacje które się łączą i neutralizują. Ta drużyna jest zbyt potężna zwłaszcza że w Naruto zostały wprowadzone nieznane zmiany oraz przez wyniki jakie osiąga podczas badań kontrolnych od tamtej chwili. Dodatkowo ich czakra, sposób myślenia i rozrywki są aż za bardzo destrukcyjne. - wygłosił swe zdanie Danzou.
Ponownie wracamy do przyjaciół.
- Naruto co się dzieje?? - zapytała wystraszona Hinata widząc krew cieknącą z jego prawego oka oraz rąk. Chłopak ryczał jak demon lub śmiał się jak szaleniec. Jego ciało zaczynało włączać mutacje obecna była osobliwa przemieniała ona: ciało, czakrę i duszę. Jego moc stała się płynem podobnym do wody która pokryta olejem płonęła, została pozbawiona błękitnej barwy stała się przezroczysta. Gdy nieświadomie zrobił krok okrąg mający promień półtora metra zmienił swój skład chemiczny zamiast granitu stał teraz na wielkim diamencie bez skazy. Nagle się zachwiał i wyszeptał:
- Osobliwości osobliwości.... - po tych słowach stracił przytomność i był nieprzytomny przez kolejne dwa tygodnie.
Naruto ocknął się odmieniony gdy dotknął kołdry ta uległa przemianie stała się płaszczem identycznym jaki nosił na misje. Spróbował wstać ledwo o tym pomyślał a położenie łóżka się zmieniło tak że stał o nie oparty zamiast leżeć. Chłopak nic nie rozumiał bowiem wszystko w okół było dziwne przeinaczone. Osobliwe zmiany zachodziły w okół niego od czasu jak poczuł euforię, ból, pożądanie, potęgę grzechu nieczystości i strach zmieszane w jedno uczucie... Odnalazł swe ubranie w szafce i starał się nie myśleć o niczym bojąc się jak jego ciało zadziała bowiem już dwie wcześniejsze myśli sporo sił go kosztowały.
- Sandaime-sama Naruto zwiał ze szpitala czemuś zostawił swój płaszcz i łóżko postawione pionowo. - wydyszała zmęczona pielęgniarka, zaś starzec zaśmiał się dobrotliwie i stwierdził pod nosem: "Budzą się...".
- Nie próbujcie go ściągnąć do szpitala jeśli zobaczycie bowiem od teraz jest jak tykająca bomba. Nie będzie kontrolował swej mocy zatem będziecie mogli spowodować że straci kontrolę całkowicie. - zarządził Hokage.
W tym samym czasie na porzuconym polu treningowym stał złoto włosy chłopak, który właśnie próbował zapanować nad nową mocą więc podnosił kamyki starając się zapanować nad osobliwością. Szło mu to dość kiepsko bowiem na 100 prób zmiany kamienia w kunai tylko jedna była pomyślna. Ale on słynął z uporu więc walczył tym chodź był wycieńczony podobnie jak jego mieszkaniec. Moc która w nim płynęła była wielka lecz i on nie był póki co wstanie zsynchronizować się ze zmutowanym genem i jego czakra odrzucała tą część jego DNA.
Kolejny Rok minął Uzumakiemu na ciągłych treningach olał akademię i przychodził tylko na sprawdziany. Jego brat i przyjaciółka również odcięła się od reszty klasy i pomagała mu nieść brzemię posiadania nieokiełzanej mocy. W przeciągu tego czasu Naruto nauczył się w miarę dobrze kontrolować moc teraz przynajmniej miał kontrolę nad zmianami. Lecz dalej nie było wiadome czy dana rzecz się zmieni w to co chce czy w coś innego. Jednak on jako typowy debil nie poddawał się i uznał tą anomalię za interesującą. Nie przejmował się też tym że mu czasem coś wybucha prosto pysk.
- Ja mam dość tylko się przy tym denerwuję... - stwierdził Uzumaki.
- Również spasuję ciebie nie da się ograć. - powiedział Sasuke.
- Dobra pies wali pokera jak z finansami, statystyką i kogo poszukują najbardziej?? - spytał Namikaze.
- Ahh to może kogo najbardziej nienawidzą inne wioski więc tak statystyka wygląda tak: za moją głowę dają pół miliona w każdej wiosce, za ciebie czarny prawie dwadzieścia milionów, a za tobą wystawili dość dużo mamony by kupić pół świata. NAPRAWDĘ DEBILU NIE MOGŁEŚ SIE POWSTRZYMAĆ PRZED: PRZESPANIEM SIĘ Z CÓRKAMI LORDÓW FEUDALNYCH, ROZWALENIEM ZABYTKÓW POZOSTAŁYCH WIOSEK, PRZELECIEĆ POSĄG MIZUKAGE BO SIĘ NIE BRONIŁ I NASZCZAĆ RAIKAGE DO KAWY!! - warknęła Hyuga a Naruto schował się za Uchihą.
- No nie moja wina że same rozłożyły nogi... - odparł uciekając przed wkurwioną dziewczyną.
- Dobra chcę wiedzieć jak finanse i statystyka. - zarządził Sharinganowiec.
- To tak Finanse: Sasuke zarobiłeś trzy krotność ceny swej głowy, Debil no cóż zarobił prawie trzy miliardy, a ja słabo w porównaniu do was jedynie piętnaście milionów. Statystyka Złoty Kutas wykonał: 150 misji rangi C, 85 rangi B, 50 rangi A, 25 rangi S i 10 rangi SS jak ty zdobyłaś te najwyższe?? Sasek co zapieprza jak mały bobasek: 150 Rangi C, 85 B, 35 A i 45 S. Ja mam na koncie: 200 D, 75 C, 50 B i 15 A. - przedstawiła dane.
Dwa lata później.
Trójka przyjaciół stała się jednością myśleli tak samo, oddychali, poruszali się i trenowali identycznie. Chłopcy jednak postawili na nieokiełzaną destrukcję, zaś ona na subtelną potęgę ładu. Złoty i Czarny właśnie trenowali walkę na miecze, w ich wykonaniu to niewidoczne cięcia dla widzów trening wyglądał jakby stali w miejscu i się mierzyli groźnymi wilczymi spojrzeniami. Hinata obserwowała to z szerokim uśmiechem chodź jej myśli krążyły przy jej siostrze.
W tym samym czasie narada jouninów, starszyzny i Hokage wioski.
- Jak już mówiłem w chwili ich ukończenia akademii będą tworzyć jedną drużynę bowiem są doskonale zsynchronizowani i stanowią zagrożenie dla każdego innego człowieka jeśli rozdzielę tą trójkę. - Stwierdził spokojnie Sandaime.
- Ale ta drużyna będzie zbyt potężna w porównaniu do innych Sharinga, Byakugan i Demon. Dodatkowo ich specjalizacje które się łączą i neutralizują. Ta drużyna jest zbyt potężna zwłaszcza że w Naruto zostały wprowadzone nieznane zmiany oraz przez wyniki jakie osiąga podczas badań kontrolnych od tamtej chwili. Dodatkowo ich czakra, sposób myślenia i rozrywki są aż za bardzo destrukcyjne. - wygłosił swe zdanie Danzou.
Ponownie wracamy do przyjaciół.
- Naruto co się dzieje?? - zapytała wystraszona Hinata widząc krew cieknącą z jego prawego oka oraz rąk. Chłopak ryczał jak demon lub śmiał się jak szaleniec. Jego ciało zaczynało włączać mutacje obecna była osobliwa przemieniała ona: ciało, czakrę i duszę. Jego moc stała się płynem podobnym do wody która pokryta olejem płonęła, została pozbawiona błękitnej barwy stała się przezroczysta. Gdy nieświadomie zrobił krok okrąg mający promień półtora metra zmienił swój skład chemiczny zamiast granitu stał teraz na wielkim diamencie bez skazy. Nagle się zachwiał i wyszeptał:
- Osobliwości osobliwości.... - po tych słowach stracił przytomność i był nieprzytomny przez kolejne dwa tygodnie.
Naruto ocknął się odmieniony gdy dotknął kołdry ta uległa przemianie stała się płaszczem identycznym jaki nosił na misje. Spróbował wstać ledwo o tym pomyślał a położenie łóżka się zmieniło tak że stał o nie oparty zamiast leżeć. Chłopak nic nie rozumiał bowiem wszystko w okół było dziwne przeinaczone. Osobliwe zmiany zachodziły w okół niego od czasu jak poczuł euforię, ból, pożądanie, potęgę grzechu nieczystości i strach zmieszane w jedno uczucie... Odnalazł swe ubranie w szafce i starał się nie myśleć o niczym bojąc się jak jego ciało zadziała bowiem już dwie wcześniejsze myśli sporo sił go kosztowały.
- Sandaime-sama Naruto zwiał ze szpitala czemuś zostawił swój płaszcz i łóżko postawione pionowo. - wydyszała zmęczona pielęgniarka, zaś starzec zaśmiał się dobrotliwie i stwierdził pod nosem: "Budzą się...".
- Nie próbujcie go ściągnąć do szpitala jeśli zobaczycie bowiem od teraz jest jak tykająca bomba. Nie będzie kontrolował swej mocy zatem będziecie mogli spowodować że straci kontrolę całkowicie. - zarządził Hokage.
W tym samym czasie na porzuconym polu treningowym stał złoto włosy chłopak, który właśnie próbował zapanować nad nową mocą więc podnosił kamyki starając się zapanować nad osobliwością. Szło mu to dość kiepsko bowiem na 100 prób zmiany kamienia w kunai tylko jedna była pomyślna. Ale on słynął z uporu więc walczył tym chodź był wycieńczony podobnie jak jego mieszkaniec. Moc która w nim płynęła była wielka lecz i on nie był póki co wstanie zsynchronizować się ze zmutowanym genem i jego czakra odrzucała tą część jego DNA.
Kolejny Rok minął Uzumakiemu na ciągłych treningach olał akademię i przychodził tylko na sprawdziany. Jego brat i przyjaciółka również odcięła się od reszty klasy i pomagała mu nieść brzemię posiadania nieokiełzanej mocy. W przeciągu tego czasu Naruto nauczył się w miarę dobrze kontrolować moc teraz przynajmniej miał kontrolę nad zmianami. Lecz dalej nie było wiadome czy dana rzecz się zmieni w to co chce czy w coś innego. Jednak on jako typowy debil nie poddawał się i uznał tą anomalię za interesującą. Nie przejmował się też tym że mu czasem coś wybucha prosto pysk.
środa, 24 czerwca 2015
I - Zazębiające się więzi.
Nagle do Sali wkroczyła młoda dziewczyna. a Sasuke oblał zimny pot bowiem nie miał ochoty na walki między jego "bratem" a fankami. Jednak na szczęście osobą która się pojawiła była z klanu Hyuga i miała go centralnie w dupie więc postanowił się odezwać za Uzumakiego:
- Yo ja jestem Uchiha Sasuke, zaś ten blond pajac to Uzumaki Namikaze Naruto miło nam cię poznać...
- Siema i spokojnie nie gryziemy córko klanu Hyuga. Może usiądziesz z nami odrzuceni, demony i czarne owce powinny się trzymać razem. - dodał Złotowłosy.
- D-dzień d-dobry... H-hyguga H-hinata m-mi-miło miiiiiiiiii. - zapiszczała cicho zaskoczona dziewczyna i spojrzała w stronę głosów ujrzała dwa ciepłe spojrzenia pozbawione poczucia wyższości. Dwie pary oczu o wilczym spojrzeniu przeszywającym ciało i duszę, jednakże w ich głębi dostrzegła mnóstwo bólu, poniżenia, smutku oraz zauważyła że obydwaj chłopcy posiadali aurę nieprzeniknionej tajemnicy. Zbliżyła się niepewnie i usiadła po lewej stronie Błękitnookiego który ją zeskanował szybkim i podsunął jej książkę o kontroli czakry szepcząc: "Stwórz swój unikalny juken nie używaj tego którym włada twój ojciec czy kuzyn. Jeśli chcesz pomocy zostań po lekcjach i chodź z nami". (Hinata ma taki sam strój jak we wspomnieniach z początku akademii. Tylko włosy ma dłuższe bo do połowy pleców)
Hyuuga z zainteresowaniem zaczęła obserwować swoich kolegów z ławki. Uchiha siedział jakby w zadumie jednak ona wiedziała, że szykuje się psychicznie na wizytę fanek i ich darcie mordy. Naruto zaś wydawał się być głupcem i geniuszem, posiadał ogromną wiedzę to mogła ujrzeć oraz prawie dotknąć. Obydwaj coś ukrywali a jeden rozumiał drugiego bez słów. Wówczas z zamyślenia wyrwała ją szarża fanek Bruneta ten zrobił teatralnego face palma i gdy zabrał rękę był już typowym Uchihą. Złoty szepnął jej by czytała to co jej dał i olewała fanki to się zamkną. Te wpadły i zaczęły drzeć mordę do Namikaze jednak ten miał je centralnie w dupie. Gdy były za głośne Uzumaki stanął na ławce i się wypiął ku nim ściągając spodnie mówiąc "Pocałujcie mnie w dupę ty tam na końcu jesteś pierwsza w kolejce i gomen zapomniałem się podetrzeć." po czym ponownie przywdział garderobę, a następnie usiadł i śmiał się oczami z miny fanek. Sasuke był teraz naprawdę wdzięczny swemu bratu bowiem ten jak zawsze skutecznie zamykał innym mordy. Po pół roku wspólnych treningów Sharinganowiec wiedział, że jego znajomy został obdarzony wręcz demonicznym językiem umiał każdego nagiąć do swej woli, a nawet zwykłymi słowami tak zmanipulować innych by Ci się zabili. Fanki teraz walczyły między sobą o ławkę przed "Sasuke-kunem" wkrótce do sali wkroczyła reszta klasy i Iruka który rozpoczął nudne teoretyczne zajęcia.
Dwa lata później.
W rezydencji Hyuga, w której znajdowało się podobnie jak w każdej rezydencji klanu prywatne dojo oraz minimum jedno pole treningowe. Obecnie salę do treningu wypełniały trzy osoby Hiashi i jego dwie córki. Hinata stała naprzeciwko swego ojca ten spróbował ją uderzyć, jednak ona lekko ugięła nogi i wykorzystała swoją naturalną zręczność oraz elastyczność by przepuścić atak tuż obok siebie, następnie trafić swego przeciwnika ośmioma błyskawicznymi ciosami które nie zablokowały punktów czakry, a je wypaliły lub trwale porażały. Ten spojrzał na nią zaskoczony i odsunął się dość mocno krwawiąc spytał z nutką szacunku:
- Hinata jak ty to zrobiłaś i czym tak właściwie jest ta technika??
- Ojcze przez te dwa lata zawiązałam silne więzi zerwałam łańcuchy którymi ten klan pęta swych członków... trzon i gałąź to tylko krąg poniżenia i zniewalania. Wujek przez to był jak ptak w klatce to nie jest odpowiednie. Jeśli Hyuga będą podzieleni nigdy nie będziemy w stanie używać naszej prawdziwej mocy, spójrz na swego bratanka i na to co mu zrobiłeś. Widzę to teraz każdy z członków trzonu jest naprawdę okrutnym sadystą pragniecie tylko posiąść ludzi i to tych z własnej rodziny!! A ta technika to mój własny juken. - odparła wychodząc z dojo nieświadomie uaktywniła swego byakugana.
Hiashi i jego najmłodsze dziecko stali ogłupieni. On jako ojciec ją zawiódł podobnie jak sam klan. Został zawstydzony przez 9 letnią dziewczynkę. Po raz pierwszy poczuł się tak podle, winny największej zbrodni i poniżony. Zaś w głębi serca czuł dumę i żal bowiem stracił swoją ukochaną córkę podobnie jak żonę i brata. Mimo że jego malutka Hinata żyła to go nienawidziła. Zakończył trening i udał się do biblioteki klanu gdzie zaczął czytać prawa oraz inne dokumenty dotyczące klanu szukając jakiejś luki w zasadach chciał ją wykorzystać w celu pojednania swego rodu, gdyż ona miała rację podział ich osłabiał trzon nie ufał gałęzi, co było odwzajemnione. Postanowił też zająć się bratankiem oraz innymi sierotami z własnego klanu nie patrząc czy to gałąź czy trzon. Z powodu słów Hiny zrozumiał kilka bardzo ważnych faktów. Złożył przysięgę na miłość do żony oraz córek że zrobi wszystko co może by zmienić ten cholerny system. Udał się następnie do swego biura gdzie zaznaczył Hinatę jako przyszłą głowę klanu. Następnie odszukał starszyznę rodu i przekazał jej że od tej chwili koniec z podziałami oraz wydał dekret zakazujący stosować technikę "Ptaszka w klatce".
Młoda Hyuga biegła przed siebie nie patrząc na nic chciała ucieć jak najdalej od tego piekła; mimo że kochała ojca, rodzinę nie umiała już więcej znieść drwin tego się obawiała. Nagle wpadła na swoich przyjaciół i dopiero wówczas pozwoliła łzom popłynąć objęła ich i po prostu płakała wyrzucając żal, ból i strach. Ci ją zrozumieli zabrali ją do posiadłości klanu Uchiha Sasuke udał się do kuchni i zrobił im ich ulubione napoje: Naruto otrzymał zieloną herbatę zmieszaną z earl grey w proporcjach 3 do 4 (czyli np na trzy saszetki zielonej cztery czarnej), dla Hinaty Kakao oraz jogurt pitny z borówką amerykańską i brzoskwinią, a dla siebie przygotował mocną czarną herbatę bez cukru. Nikt nic nie mówił po prostu siedzieli w ciszy wiedzieli, że słowa nic nie znaczą wystarczy być ona nie przyszła po słowa, lecz po pomoc, a to największa jaką mogą jej udzielić być z nią. Pomóc jej nieść brzemię oraz dać czas. Po dłuższym czasie dziewczyna odzyskała spokój i była im naprawdę wdzięczna poprosiła by Sasuke pozwolił jej tu zostać. Ten się zgodził i poszedł uszykować jej pokój, Hinata spojrzała na Naruto, który od razu zrozumiał o co prosi. Chciała zniszczyć czarne chmury treningami aż do limitu mimo słabego ciała. Ta dwójka oraz "rodzina" Uzumakiego pomogła jej stać się znacznie silniejszą, pewniejszą. Była teraz jak żmija niby nie posiadała zbyt wiele, a jednak była zabójcza w te dwa lata stała się jak jej przyjaciele maszyną do wykonywania misji czasem potrafiła wykonać nawet dwie trzy dziennie ale ona wolała misje rangi D-C lecz i B nie wzgardzała. Dzięki czemu mogła żyć bez pomocy klanu.
Kolejne dwa lata później, Hiashi ciągle szukał swej córki jednak nikt nie wiedział gdzie ona jest. Tylko raz dostał list od niej a właściwie Sandaime przekazał mu go. Nie umiał sobie wybaczyć tego jak ją traktował wciągu tych dwóch lat pojął że Sam sobie odebrał córkę. Nagle stanęła przednim Ubrana w białe kimono z fioletowymi elementami i na nich białymi kwiatami obok niej był Uzumaki oraz Uchiha. Jej ubiór był tak zaprojektowany by ramiona miała odsłonięte i właściwie ciało zasłonięte od piersi w dół. Chodź i tak było widać gdy spojrzał jej na ręce ujrzał je we krwi, następnie spojrzał na chłopców ci mieli w dłoniach głowy czterech poszukiwanych ninja rangi B. Ta tylko stwierdziła:
- NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! TO CO MIAŁAM NAPISAŁAM W LIŚCIE... lecz jestem wdzięczna że starasz się scalić klan. Przekaż Hanabi by nigdy się nie poddawała i zawsze szła naprzód oraz ulubiony cytat Naruto: "Otoczona, obmyślaj plany. Zagrożona śmiercią, walcz." i powiedz by postarała się poznać dodaj że na północny wschód jest fajne miejsce do medytacji jest oddalone o jakieś pięćset metrów od posiadłości Rodu.
- Hina... - urwał bowiem dziewczyna momentalnie przystawiła mu tanto do szyi i położyła dłoń na klatce piersiowej idealnie w miejscu gdzie ma serce.
- URUSAI!! POWTARZAM NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! DO MNIE PRZEMÓWIĄ CZYNY NIE SŁOWA WIĘC NIE MÓW A DZIAŁAJ. BYĆ MOŻE SAMA SIĘ ODEZWĘ I TAK SAMO SIĘ POJAWIĘ GDY ZECHCĘ NIE GDY BĘDZIESZ CHCIAŁ. WKOŃCU JESTEM ZJAWĄ... - Zakończyła rozmowę rozmywając się w niewielkim błysku pozostał po niej tylko zapach ozonu i czerwonych róż.
- Ucieszyła się dlatego mógł Pan ją zobaczyć, Hiashi-san rób dalej to co robisz, a może wróci na kilka dni... - odparł Sasuke i odszedł z Uzumakim.
- Dziękuję... - wyszeptała głowa klanu zaskoczona ale i jeszcze bardziej wściekła na siebie bowiem jego córka go nienawidziła.
- Yo ja jestem Uchiha Sasuke, zaś ten blond pajac to Uzumaki Namikaze Naruto miło nam cię poznać...
- Siema i spokojnie nie gryziemy córko klanu Hyuga. Może usiądziesz z nami odrzuceni, demony i czarne owce powinny się trzymać razem. - dodał Złotowłosy.
- D-dzień d-dobry... H-hyguga H-hinata m-mi-miło miiiiiiiiii. - zapiszczała cicho zaskoczona dziewczyna i spojrzała w stronę głosów ujrzała dwa ciepłe spojrzenia pozbawione poczucia wyższości. Dwie pary oczu o wilczym spojrzeniu przeszywającym ciało i duszę, jednakże w ich głębi dostrzegła mnóstwo bólu, poniżenia, smutku oraz zauważyła że obydwaj chłopcy posiadali aurę nieprzeniknionej tajemnicy. Zbliżyła się niepewnie i usiadła po lewej stronie Błękitnookiego który ją zeskanował szybkim i podsunął jej książkę o kontroli czakry szepcząc: "Stwórz swój unikalny juken nie używaj tego którym włada twój ojciec czy kuzyn. Jeśli chcesz pomocy zostań po lekcjach i chodź z nami". (Hinata ma taki sam strój jak we wspomnieniach z początku akademii. Tylko włosy ma dłuższe bo do połowy pleców)
Hyuuga z zainteresowaniem zaczęła obserwować swoich kolegów z ławki. Uchiha siedział jakby w zadumie jednak ona wiedziała, że szykuje się psychicznie na wizytę fanek i ich darcie mordy. Naruto zaś wydawał się być głupcem i geniuszem, posiadał ogromną wiedzę to mogła ujrzeć oraz prawie dotknąć. Obydwaj coś ukrywali a jeden rozumiał drugiego bez słów. Wówczas z zamyślenia wyrwała ją szarża fanek Bruneta ten zrobił teatralnego face palma i gdy zabrał rękę był już typowym Uchihą. Złoty szepnął jej by czytała to co jej dał i olewała fanki to się zamkną. Te wpadły i zaczęły drzeć mordę do Namikaze jednak ten miał je centralnie w dupie. Gdy były za głośne Uzumaki stanął na ławce i się wypiął ku nim ściągając spodnie mówiąc "Pocałujcie mnie w dupę ty tam na końcu jesteś pierwsza w kolejce i gomen zapomniałem się podetrzeć." po czym ponownie przywdział garderobę, a następnie usiadł i śmiał się oczami z miny fanek. Sasuke był teraz naprawdę wdzięczny swemu bratu bowiem ten jak zawsze skutecznie zamykał innym mordy. Po pół roku wspólnych treningów Sharinganowiec wiedział, że jego znajomy został obdarzony wręcz demonicznym językiem umiał każdego nagiąć do swej woli, a nawet zwykłymi słowami tak zmanipulować innych by Ci się zabili. Fanki teraz walczyły między sobą o ławkę przed "Sasuke-kunem" wkrótce do sali wkroczyła reszta klasy i Iruka który rozpoczął nudne teoretyczne zajęcia.
Dwa lata później.
W rezydencji Hyuga, w której znajdowało się podobnie jak w każdej rezydencji klanu prywatne dojo oraz minimum jedno pole treningowe. Obecnie salę do treningu wypełniały trzy osoby Hiashi i jego dwie córki. Hinata stała naprzeciwko swego ojca ten spróbował ją uderzyć, jednak ona lekko ugięła nogi i wykorzystała swoją naturalną zręczność oraz elastyczność by przepuścić atak tuż obok siebie, następnie trafić swego przeciwnika ośmioma błyskawicznymi ciosami które nie zablokowały punktów czakry, a je wypaliły lub trwale porażały. Ten spojrzał na nią zaskoczony i odsunął się dość mocno krwawiąc spytał z nutką szacunku:
- Hinata jak ty to zrobiłaś i czym tak właściwie jest ta technika??
- Ojcze przez te dwa lata zawiązałam silne więzi zerwałam łańcuchy którymi ten klan pęta swych członków... trzon i gałąź to tylko krąg poniżenia i zniewalania. Wujek przez to był jak ptak w klatce to nie jest odpowiednie. Jeśli Hyuga będą podzieleni nigdy nie będziemy w stanie używać naszej prawdziwej mocy, spójrz na swego bratanka i na to co mu zrobiłeś. Widzę to teraz każdy z członków trzonu jest naprawdę okrutnym sadystą pragniecie tylko posiąść ludzi i to tych z własnej rodziny!! A ta technika to mój własny juken. - odparła wychodząc z dojo nieświadomie uaktywniła swego byakugana.
Hiashi i jego najmłodsze dziecko stali ogłupieni. On jako ojciec ją zawiódł podobnie jak sam klan. Został zawstydzony przez 9 letnią dziewczynkę. Po raz pierwszy poczuł się tak podle, winny największej zbrodni i poniżony. Zaś w głębi serca czuł dumę i żal bowiem stracił swoją ukochaną córkę podobnie jak żonę i brata. Mimo że jego malutka Hinata żyła to go nienawidziła. Zakończył trening i udał się do biblioteki klanu gdzie zaczął czytać prawa oraz inne dokumenty dotyczące klanu szukając jakiejś luki w zasadach chciał ją wykorzystać w celu pojednania swego rodu, gdyż ona miała rację podział ich osłabiał trzon nie ufał gałęzi, co było odwzajemnione. Postanowił też zająć się bratankiem oraz innymi sierotami z własnego klanu nie patrząc czy to gałąź czy trzon. Z powodu słów Hiny zrozumiał kilka bardzo ważnych faktów. Złożył przysięgę na miłość do żony oraz córek że zrobi wszystko co może by zmienić ten cholerny system. Udał się następnie do swego biura gdzie zaznaczył Hinatę jako przyszłą głowę klanu. Następnie odszukał starszyznę rodu i przekazał jej że od tej chwili koniec z podziałami oraz wydał dekret zakazujący stosować technikę "Ptaszka w klatce".
Młoda Hyuga biegła przed siebie nie patrząc na nic chciała ucieć jak najdalej od tego piekła; mimo że kochała ojca, rodzinę nie umiała już więcej znieść drwin tego się obawiała. Nagle wpadła na swoich przyjaciół i dopiero wówczas pozwoliła łzom popłynąć objęła ich i po prostu płakała wyrzucając żal, ból i strach. Ci ją zrozumieli zabrali ją do posiadłości klanu Uchiha Sasuke udał się do kuchni i zrobił im ich ulubione napoje: Naruto otrzymał zieloną herbatę zmieszaną z earl grey w proporcjach 3 do 4 (czyli np na trzy saszetki zielonej cztery czarnej), dla Hinaty Kakao oraz jogurt pitny z borówką amerykańską i brzoskwinią, a dla siebie przygotował mocną czarną herbatę bez cukru. Nikt nic nie mówił po prostu siedzieli w ciszy wiedzieli, że słowa nic nie znaczą wystarczy być ona nie przyszła po słowa, lecz po pomoc, a to największa jaką mogą jej udzielić być z nią. Pomóc jej nieść brzemię oraz dać czas. Po dłuższym czasie dziewczyna odzyskała spokój i była im naprawdę wdzięczna poprosiła by Sasuke pozwolił jej tu zostać. Ten się zgodził i poszedł uszykować jej pokój, Hinata spojrzała na Naruto, który od razu zrozumiał o co prosi. Chciała zniszczyć czarne chmury treningami aż do limitu mimo słabego ciała. Ta dwójka oraz "rodzina" Uzumakiego pomogła jej stać się znacznie silniejszą, pewniejszą. Była teraz jak żmija niby nie posiadała zbyt wiele, a jednak była zabójcza w te dwa lata stała się jak jej przyjaciele maszyną do wykonywania misji czasem potrafiła wykonać nawet dwie trzy dziennie ale ona wolała misje rangi D-C lecz i B nie wzgardzała. Dzięki czemu mogła żyć bez pomocy klanu.
Kolejne dwa lata później, Hiashi ciągle szukał swej córki jednak nikt nie wiedział gdzie ona jest. Tylko raz dostał list od niej a właściwie Sandaime przekazał mu go. Nie umiał sobie wybaczyć tego jak ją traktował wciągu tych dwóch lat pojął że Sam sobie odebrał córkę. Nagle stanęła przednim Ubrana w białe kimono z fioletowymi elementami i na nich białymi kwiatami obok niej był Uzumaki oraz Uchiha. Jej ubiór był tak zaprojektowany by ramiona miała odsłonięte i właściwie ciało zasłonięte od piersi w dół. Chodź i tak było widać gdy spojrzał jej na ręce ujrzał je we krwi, następnie spojrzał na chłopców ci mieli w dłoniach głowy czterech poszukiwanych ninja rangi B. Ta tylko stwierdziła:
- NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! TO CO MIAŁAM NAPISAŁAM W LIŚCIE... lecz jestem wdzięczna że starasz się scalić klan. Przekaż Hanabi by nigdy się nie poddawała i zawsze szła naprzód oraz ulubiony cytat Naruto: "Otoczona, obmyślaj plany. Zagrożona śmiercią, walcz." i powiedz by postarała się poznać dodaj że na północny wschód jest fajne miejsce do medytacji jest oddalone o jakieś pięćset metrów od posiadłości Rodu.
- Hina... - urwał bowiem dziewczyna momentalnie przystawiła mu tanto do szyi i położyła dłoń na klatce piersiowej idealnie w miejscu gdzie ma serce.
- URUSAI!! POWTARZAM NIE MAM CI NIC DO POWIEDZENIA WIĘC MNIE ZOSTAW!! DO MNIE PRZEMÓWIĄ CZYNY NIE SŁOWA WIĘC NIE MÓW A DZIAŁAJ. BYĆ MOŻE SAMA SIĘ ODEZWĘ I TAK SAMO SIĘ POJAWIĘ GDY ZECHCĘ NIE GDY BĘDZIESZ CHCIAŁ. WKOŃCU JESTEM ZJAWĄ... - Zakończyła rozmowę rozmywając się w niewielkim błysku pozostał po niej tylko zapach ozonu i czerwonych róż.
- Ucieszyła się dlatego mógł Pan ją zobaczyć, Hiashi-san rób dalej to co robisz, a może wróci na kilka dni... - odparł Sasuke i odszedł z Uzumakim.
- Dziękuję... - wyszeptała głowa klanu zaskoczona ale i jeszcze bardziej wściekła na siebie bowiem jego córka go nienawidziła.
wtorek, 23 czerwca 2015
Prolog
Piękny słoneczny dzień ponownie uprzyjemniał życie mieszkańcom wioski, lekki wiaterek ponaglał Konohan. Matki rozmawiały ze znajomymi, mężczyźni pili, wykonywali prace i przechwalali się. Dzieci się bawiły doskonale, starcy grali w shougi albo pielili grządki. Jednakże to część życia zwykłych ludzi nie jego... on od kiedy pamięta musi uciekać bowiem jest potworem, demonem czy też ścierwem. Żyje tylko dzięki: dziadkowi Hokage, babci Tsunade, ojcu chrzestnemu Jiraiyi i wujkowi Popierdolowi Orochimaru. Dziś jednak poszli na zakupy i był sam ukrywał się w zwykle pustej alejce za koszem na śmieci modląc się by nikt go nie dostrzegł ale ciężko było go nie zauważyć przez kolor włosów, oczu i cerę. Jego głowę zdobiło złoto, tęczówki miały barwę nieba lub oceanu , a skóra była dość ciemna jakby opalona. Nagle zza zakrętu wyszła jakaś pijana grupka shinobi. Jak tylko go zobaczyli od razu go pobili potrenowali na nim ninjutsu, genjutsu i techniki walki bronią. Pozostawili go ledwo co żywego w zaułku. Po jakimś czasie odnaleźli go opiekunowie Tsunade opadła na kolana i zaczęła przeprowadzać badanie w wraz z każdą chwilą była coraz to bardziej blada. Wówczas chłopiec otworzył oczy z trudem uniósł zmasakrowaną rączkę ku niej i wykonał, dwa powolne słabe machnięcia dłonią jakby prosząc by się ta zbliżyła. Dziecko coś wyszeptało i upadło Senju kazała Jiraiyi zanieść złotowłosego do szpitala, Orochimaru rozkazała by w razie czego zmusił lekarzy do współpracy a trzeciego poprosiła by trzymał z dala starszyznę. Blondynka wpadła do domu dziecięcia roztrzaskała ścianę odnajdując ukryty pokój tam odnalazła małą szkatułkę którą otworzyła odrywając wieko. Od razu udała się do szpitala, jak tylko przekroczyła próg wydała rozkazy, wysłała kilku po całą krew odpowiedniej grupy jaka jest w szpitalu kilku kazała uszykować narzędzia, zaś reszcie wykonywać swe polecenia. Operacja trwała kilka dni lekarze się zmieniali pod czujnym okiem Saninów i Hokage. Tsunade w skrócie przedstawiła rokowania Uzumakiego i dodała jego uszkodzenia przed zabiegem. Trzeci podobnie jak jego uczniowie wpadł w szał gdy usłyszał że jacyś ninja wioski zaatakowali bezbronne dziecko i dla zabawy zniszczyli mu 90% ciała, chłopiec bez mieszkającego w nim demona zginąłby, a dzięki niemu i genom matki ma 15% szans na przeżycie. Obecnie to była rosyjska ruletka zależna od tego czy przyniesione z jego domu rzeczy zareagowały prawidłowo. W każdym razie szanowna 4 była bliska eksplozji i szukała winnego, podzielili się na trzy grupy Hiruzen z Orochimaru prowadzili przesłuchania Shinobi podczas przydzielania misji oraz raportów, Jiraiya łaził po gorących źródłach podpytując kobiet, a Tsunade czuwała przy dziecku wiedząc że ono widziało napastników.
Pół roku później.
- Tsunade-sama ten pot... chłopiec w końcu się budzi... - stwierdził lekarz ledwo co powstrzymując się przed ubliżaniem Złotowłosemu. Kobieta wysłała małe kopie summona do Hokage oraz swych przyjaciół i się udała do Naruto. Wykonała kilka badań w trakcie których Błękitnooki zerwał się z miejsca i rozejrzał zaspanym wzrokiem po sali.
- Tsunade-Baa-chan gdzie jestem?? - spytał zachrypniętym słabym głosem wskutek długiego leżenia nie miał prawie mięśni podobnie jak tkanki tłuszczowej (Najpierw by musiał wcześniej mieć tłuszczyk.).
- W szpitalu... UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYŁEŚ I WYZDROWIAŁEŚ!! - odparła przeszczęśliwa Senju.
- Dzięki wam Babciu użyłaś tego czyż nie?? - bardziej stwierdził niż spytał.
- Tak cóż to było i lokowania masz niezłe jak na pół roku bycia trupem... - spróbowała sobie ulżyć.
- Skarb klanu Namikaze technologia pradawnych zestaw mutagenów połączonych ze specjalnymi szczepami komórek oraz fragmentami DNA. Rodzina mojego ojca od samego swego początku próbowała powielić ten skarb. Nim opowiem dalej proszę daj mi wody... - odpowiedział coraz to słabszym głosem.
- Oczywiście. - podała mu upragniony napój i pomogła wypić w tym samym czasie do sali weszła pozostała trójka.
- Ten skarb ulepszył moje ciało, czakrę i zmienił duszę. Nie wiem jakie dokładnie zmiany zaszły jednakże wiem co nieco z notatek ojca, jestem od teraz bardziej odporny na obrażenia, regeneruję się niemalże natychmiastowo i mam wzmocnione zmysły. Inne gałęzie na razie są uśpione ponieważ moje ciało nie i mózg nie są wstanie przyswoić nowej mocy. Lecz tu czas zadziała z czasem będę pozyskiwał nowe bonusy. - podzielił się swoją wiedzą.
- Pamiętasz może Chłopcze napastników?? - spytał Trzeci.
- Jedyne co pamiętam to ból, pół roku bólu i treningów duszy oraz mentalnych... - odparł opadając na poduszki ledwo co oddychając. Tsunade szybko opracowała plan rehabilitacji i dietę dla Uzumakiego.
Pięć miesięcy później.
Młody Złotowłosy chłopak obecnie trenował swe ciało ciesząc się że dwa miesiące temu w końcu mógł odrzucić kule. Efekty zmian można było dostrzec gołym okiem był wyższy niż jego rówieśnicy, bardziej przypakowany i dzikszy. Uwielbiał biegać, skakać z ogromnych wysokości i kochał burze podczas największych z nich stawał na głowach Hokage i podziwiał niebo przecinane błyskawicami. Dietę miał wyjątkowo obfitą w kalorie jednak przy jego ADHD i wymogach Energetycznych posiadał same mięśnie i zero tłuszczu. Gdy przebiegał koło placu zabaw ujrzał dwójkę Uchihów Ojca i syna. Dzięki swym wyostrzonym zmysłom usłyszał szept:
- ... jeśli nie wykonasz tej techniki Sasuke nigdy nie przestaniesz być dzieciakiem... Nie przychodź do domu póki nie dasz rady użyć tej techniki przynajmniej 3 razy.
- Dobrze Ojcze niezawiodę cię. Katon: Goukakyuu no jutsu!! - odparł chłopiec składając pieczęcie jednak wypluł tylko mały płomyczek. Uzumaki usiadł na górce i obserwował starania bruneta jak jego rodzic odszedł do posiadłości zszedł z górki i stwierdził:
- Spróbuj sprężyć czakrę w płucach a następnie ją zwrócić w postaci płomieni...
- ZAMKNIJ SIĘ MŁOCIE!! - ryknął rozwcieczony Uchiha jednak posłuchał porady i dał radę wypluć średniej wielkości kulę ognia.
- Uzumaki Namikaze Naruto miło mi Cię poznać Emosie vel Uchiha Sasuke. - stwierdził Uzumaki wchodząc na wodę i zaczynając po niej iść leniwie ku drugiemu brzegowi, Emo wytrzeszczył oczy tak bardzo że prawie dosięgnął celu wędrówki Blondasa.
- Jak ty to, ale że jak!?!? - spytał zaskoczony.
- Kontrola czakry. Moja rodzina nauczyła mnie wielu rzeczy myślę, że jeśli chcesz możemy potrenować chodź za mną przedstawię cię komuś a potem wykonamy mały sparring tak szybciej nauczysz się tego cholernego jutsu. - zaproponował nagle błękitnooki
- Etto... Zgoda ale unikajmy głównych uliczek... - zgodził Się Sasuke.
- A co chcesz mniesz zgwałcić w ciemnej alejce?? - zażartował Uzumaki.
- Weź to ohydne. - teatralnie udał że wymiotuje i dodał - po prostu nie chcę spotkać fanek.
- Ahh rozumiem różowej, blondynki i innych piskliwych bab. Dobra to zrobimy tak. Kage bunshin no jutsu!! Henge no jutsu!! - wykrzyknął Naruto tworząc 20 replik swoich i sasa wysłał klony różnymi ulicami sami ruszyli główną prosto na prywatne pole treningowe Hokage gdzie czekała na Złotego trójka Saninów i Sandaime.
- NARUTO SPÓŹNIŁEŚ SIĘ!! - Ryknęła Tsunade atakując swego podopiecznego ten złapał jej pięść tuż przed swoją twarzą a ziemia za nim uległa roztrzaskaniu.
- Babciu to było niebezpieczne i nie strasz gościa tą swoją herkulesową siłą. Babciu, wujku, ojcze chrzestny poznajcie Uchiha Sasuke. - stwierdził spokojnym tonem Morskooki.
- Miło nam a teraz do rzeczy dlaczego go tu przyprowadziłeś?? - spytał zaciekawiony Orochimaru.
- Ponieważ chcę urządzić sobie z nim sparing oraz żebyście pomogli nam w treningu. - zarządził Namikaze.
- Oczywiście że wam pomożemy ale Naruto nie przesadź - stwierdził Jiraiya.
- Spoko wodza i Ero-senin nie susz zębów bo cię zawstydzę i tak mam większego!! - zaśmiał się Uzumaki odskakując od młodego bruneta mówiąc do niego - ATAKUJ JAKBYŚ CHCIAŁ ZABIĆ!!
Uchiha zaatakował go najpierw walką wręcz w której wyraźnie Złoty górował, następnie spróbował zmylić go zwykłym klonem jednak Błękitnooki kopnął go w twarz. Namikaze atakował błyskawicznie i wściekle z zamiarem zabicia zmuszając Sasuke do obrony i uników następnie złożył pieczęcie i krzyknął nazwę techniki: "Katon: Goukakyuu no jutsu!!" w stronę przerażonego pomknęła wielka kula ognia jednak minęła go o ok 2 metry a Naruto stwierdził;
- Myślę że to wystarczy. To co Nadaje się na wasze szkolenie Sanini??
- Tak chętnie go weźmiemy pod swoje skrzydła. - zgodziła się rodzinka Uzumakiego, a Sandaime uśmiechnął się widząc rodzącą się więź przyjaźni między dwójką młodych chłopców.
Kolejne dwa lata upłynęły im na wspólnych treningach i sparingach obywaj znali się na wylot i zawsze wiedzieli co chodzi drugiemu po głowie, a ich apetyt był większy niż ten Choujego w wieku 6 lat już wykonywali solo misję rangi C i w duecie rangi B. Sasuke odrzucił typowy strój klanu i zamiast zakładać koszulkę tył na przód zaczął ubierać się w czarne glany z czerwonymi sznurówkami, spodnie o barwie jego włosów, obcisłą koszulkę i na to rozpiętą koszulę obie części garderoby były w odcieniu kruczych piór, a na jego szyi wisiał naszyjnik z małym białym kamyczkiem lub perłą. W dłoni zawsze trzymał czerwoną różę. Uzumaki zaś zainwestował w identyczne glany lecz on postawił na długie luźne, spodnie obcisłą koszulkę bez ramiączek i czarny płaszcz z bordową podszewką. Zainwestował też w obsydianowej barwy skórzane rękawiczki bez palców serdecznego i środkowego. Obydwoje kierowali się ku akademii gdzie mięli zostać oficjalnie ninja zgodnie ze wcześniejszą umową Naruto miał udawać debila, a Sasuke człowieka chuja. (którym był dla innych.). Weszli do sali gdzie od razu zajęli wcześniej wybraną ławkę znajdującą się na samym końcu pod prawą ścianą z czego w kącie usiadł Emos. A Złoty na środku po czym wyjął dość grubą księgę z różnymi legendami i mitami, oraz drugą zawierającą ogromny zbiór barier i pieczęci musiał się nauczyć wiedzy w nich zawartej. Miał na to czas do jutra więc nie próżnował a mity i bariery nie interesują zwykle uczniów akademii, gdyż Ci szukają fajnych technik ninja jak zmiana kształtu czy też klonowanie. Nagle do Sali wkroczyła....
Pół roku później.
- Tsunade-sama ten pot... chłopiec w końcu się budzi... - stwierdził lekarz ledwo co powstrzymując się przed ubliżaniem Złotowłosemu. Kobieta wysłała małe kopie summona do Hokage oraz swych przyjaciół i się udała do Naruto. Wykonała kilka badań w trakcie których Błękitnooki zerwał się z miejsca i rozejrzał zaspanym wzrokiem po sali.
- Tsunade-Baa-chan gdzie jestem?? - spytał zachrypniętym słabym głosem wskutek długiego leżenia nie miał prawie mięśni podobnie jak tkanki tłuszczowej (Najpierw by musiał wcześniej mieć tłuszczyk.).
- W szpitalu... UDAŁO CI SIĘ PRZEŻYŁEŚ I WYZDROWIAŁEŚ!! - odparła przeszczęśliwa Senju.
- Dzięki wam Babciu użyłaś tego czyż nie?? - bardziej stwierdził niż spytał.
- Tak cóż to było i lokowania masz niezłe jak na pół roku bycia trupem... - spróbowała sobie ulżyć.
- Skarb klanu Namikaze technologia pradawnych zestaw mutagenów połączonych ze specjalnymi szczepami komórek oraz fragmentami DNA. Rodzina mojego ojca od samego swego początku próbowała powielić ten skarb. Nim opowiem dalej proszę daj mi wody... - odpowiedział coraz to słabszym głosem.
- Oczywiście. - podała mu upragniony napój i pomogła wypić w tym samym czasie do sali weszła pozostała trójka.
- Ten skarb ulepszył moje ciało, czakrę i zmienił duszę. Nie wiem jakie dokładnie zmiany zaszły jednakże wiem co nieco z notatek ojca, jestem od teraz bardziej odporny na obrażenia, regeneruję się niemalże natychmiastowo i mam wzmocnione zmysły. Inne gałęzie na razie są uśpione ponieważ moje ciało nie i mózg nie są wstanie przyswoić nowej mocy. Lecz tu czas zadziała z czasem będę pozyskiwał nowe bonusy. - podzielił się swoją wiedzą.
- Pamiętasz może Chłopcze napastników?? - spytał Trzeci.
- Jedyne co pamiętam to ból, pół roku bólu i treningów duszy oraz mentalnych... - odparł opadając na poduszki ledwo co oddychając. Tsunade szybko opracowała plan rehabilitacji i dietę dla Uzumakiego.
Pięć miesięcy później.
Młody Złotowłosy chłopak obecnie trenował swe ciało ciesząc się że dwa miesiące temu w końcu mógł odrzucić kule. Efekty zmian można było dostrzec gołym okiem był wyższy niż jego rówieśnicy, bardziej przypakowany i dzikszy. Uwielbiał biegać, skakać z ogromnych wysokości i kochał burze podczas największych z nich stawał na głowach Hokage i podziwiał niebo przecinane błyskawicami. Dietę miał wyjątkowo obfitą w kalorie jednak przy jego ADHD i wymogach Energetycznych posiadał same mięśnie i zero tłuszczu. Gdy przebiegał koło placu zabaw ujrzał dwójkę Uchihów Ojca i syna. Dzięki swym wyostrzonym zmysłom usłyszał szept:
- ... jeśli nie wykonasz tej techniki Sasuke nigdy nie przestaniesz być dzieciakiem... Nie przychodź do domu póki nie dasz rady użyć tej techniki przynajmniej 3 razy.
- Dobrze Ojcze niezawiodę cię. Katon: Goukakyuu no jutsu!! - odparł chłopiec składając pieczęcie jednak wypluł tylko mały płomyczek. Uzumaki usiadł na górce i obserwował starania bruneta jak jego rodzic odszedł do posiadłości zszedł z górki i stwierdził:
- Spróbuj sprężyć czakrę w płucach a następnie ją zwrócić w postaci płomieni...
- ZAMKNIJ SIĘ MŁOCIE!! - ryknął rozwcieczony Uchiha jednak posłuchał porady i dał radę wypluć średniej wielkości kulę ognia.
- Uzumaki Namikaze Naruto miło mi Cię poznać Emosie vel Uchiha Sasuke. - stwierdził Uzumaki wchodząc na wodę i zaczynając po niej iść leniwie ku drugiemu brzegowi, Emo wytrzeszczył oczy tak bardzo że prawie dosięgnął celu wędrówki Blondasa.
- Jak ty to, ale że jak!?!? - spytał zaskoczony.
- Kontrola czakry. Moja rodzina nauczyła mnie wielu rzeczy myślę, że jeśli chcesz możemy potrenować chodź za mną przedstawię cię komuś a potem wykonamy mały sparring tak szybciej nauczysz się tego cholernego jutsu. - zaproponował nagle błękitnooki
- Etto... Zgoda ale unikajmy głównych uliczek... - zgodził Się Sasuke.
- A co chcesz mniesz zgwałcić w ciemnej alejce?? - zażartował Uzumaki.
- Weź to ohydne. - teatralnie udał że wymiotuje i dodał - po prostu nie chcę spotkać fanek.
- Ahh rozumiem różowej, blondynki i innych piskliwych bab. Dobra to zrobimy tak. Kage bunshin no jutsu!! Henge no jutsu!! - wykrzyknął Naruto tworząc 20 replik swoich i sasa wysłał klony różnymi ulicami sami ruszyli główną prosto na prywatne pole treningowe Hokage gdzie czekała na Złotego trójka Saninów i Sandaime.
- NARUTO SPÓŹNIŁEŚ SIĘ!! - Ryknęła Tsunade atakując swego podopiecznego ten złapał jej pięść tuż przed swoją twarzą a ziemia za nim uległa roztrzaskaniu.
- Babciu to było niebezpieczne i nie strasz gościa tą swoją herkulesową siłą. Babciu, wujku, ojcze chrzestny poznajcie Uchiha Sasuke. - stwierdził spokojnym tonem Morskooki.
- Miło nam a teraz do rzeczy dlaczego go tu przyprowadziłeś?? - spytał zaciekawiony Orochimaru.
- Ponieważ chcę urządzić sobie z nim sparing oraz żebyście pomogli nam w treningu. - zarządził Namikaze.
- Oczywiście że wam pomożemy ale Naruto nie przesadź - stwierdził Jiraiya.
- Spoko wodza i Ero-senin nie susz zębów bo cię zawstydzę i tak mam większego!! - zaśmiał się Uzumaki odskakując od młodego bruneta mówiąc do niego - ATAKUJ JAKBYŚ CHCIAŁ ZABIĆ!!
Uchiha zaatakował go najpierw walką wręcz w której wyraźnie Złoty górował, następnie spróbował zmylić go zwykłym klonem jednak Błękitnooki kopnął go w twarz. Namikaze atakował błyskawicznie i wściekle z zamiarem zabicia zmuszając Sasuke do obrony i uników następnie złożył pieczęcie i krzyknął nazwę techniki: "Katon: Goukakyuu no jutsu!!" w stronę przerażonego pomknęła wielka kula ognia jednak minęła go o ok 2 metry a Naruto stwierdził;
- Myślę że to wystarczy. To co Nadaje się na wasze szkolenie Sanini??
- Tak chętnie go weźmiemy pod swoje skrzydła. - zgodziła się rodzinka Uzumakiego, a Sandaime uśmiechnął się widząc rodzącą się więź przyjaźni między dwójką młodych chłopców.
Kolejne dwa lata upłynęły im na wspólnych treningach i sparingach obywaj znali się na wylot i zawsze wiedzieli co chodzi drugiemu po głowie, a ich apetyt był większy niż ten Choujego w wieku 6 lat już wykonywali solo misję rangi C i w duecie rangi B. Sasuke odrzucił typowy strój klanu i zamiast zakładać koszulkę tył na przód zaczął ubierać się w czarne glany z czerwonymi sznurówkami, spodnie o barwie jego włosów, obcisłą koszulkę i na to rozpiętą koszulę obie części garderoby były w odcieniu kruczych piór, a na jego szyi wisiał naszyjnik z małym białym kamyczkiem lub perłą. W dłoni zawsze trzymał czerwoną różę. Uzumaki zaś zainwestował w identyczne glany lecz on postawił na długie luźne, spodnie obcisłą koszulkę bez ramiączek i czarny płaszcz z bordową podszewką. Zainwestował też w obsydianowej barwy skórzane rękawiczki bez palców serdecznego i środkowego. Obydwoje kierowali się ku akademii gdzie mięli zostać oficjalnie ninja zgodnie ze wcześniejszą umową Naruto miał udawać debila, a Sasuke człowieka chuja. (którym był dla innych.). Weszli do sali gdzie od razu zajęli wcześniej wybraną ławkę znajdującą się na samym końcu pod prawą ścianą z czego w kącie usiadł Emos. A Złoty na środku po czym wyjął dość grubą księgę z różnymi legendami i mitami, oraz drugą zawierającą ogromny zbiór barier i pieczęci musiał się nauczyć wiedzy w nich zawartej. Miał na to czas do jutra więc nie próżnował a mity i bariery nie interesują zwykle uczniów akademii, gdyż Ci szukają fajnych technik ninja jak zmiana kształtu czy też klonowanie. Nagle do Sali wkroczyła....
Subskrybuj:
Posty (Atom)