10 Października dzień w którym rozpoczyna się ta historia wyklętej istoty, która niesie na swych barkach wielki los. Wszystko się rozpoczyna od uwolnienia Lisa o dziewięciu ogonach. Następne wydarzenia są jedną wielką lawiną tragicznych wydarzeń. Dziecko jednego z pięciu Cieni świata shinobi zostaje naczyniem na demona. Kolejne lata mijają mu na prześladowaniach, pobiciach a czasem i gwałtach nie tylko psychicznych ale i fizycznych. Tak w skrócie wyglądało pięć lat Chłopca będącego potomkiem Yondaime. Na początku jego szóstego roku by "uczcić" zwycięstwo nad bestią doprowadzili go do stanu pewnej śmierci i pozostawili by zdechł w opuszczonej części cmentarza. Jednakże los postanowił kopnąć młodego solidnie w dupę i zesłał mu "Anioła Stróża" przez porzucony fragment podążała istota o niezwykłej mocy zbliżyła się do potomka Czwartego i ujrzała w nim szansę na własną śmierć bowiem była zmęczona życiem. Postanowiła wykonać rytuał który przekaże mu jej Esencję, a ją zabije. Wystawiła rękę i nagle wokół dziecka pojawił się pentagram. Rozcięła sobie żyły nadgarstka i szepcząc niezrozumiałe wyrazy uklęknęła przy chłopcu i wlała mu w usta swoją posokę. Jej słowa sprawiły że młody pił jej krew pogrążony w dziwnym transie gdy wypił dostatecznie wiele ta wyjęła z pochwy przepiękny złoty miecz o ostrzu z czarnego metalu jednak formą przypominającego obsydian, a następnie się nim przeszyła. Im więcej z niej uleciało życia tym zdrowszy był chłopiec. Aż w końcu płomień jej istnienia zgasł ona się rozsypała w pył a jej broń rozbłysnęła krwistoczerwonym światłem żegnając swą panią i witając swego pana. Naruto bowiem tak brzmiało imię chłopca ocknął się kilka godzin później i odkrył z zaskoczeniem że w nocy czuje się jakby mógł góry przenosić, widzi idealnie a jego ciało aż rozsadza energia. Podskoczył mu się wydawało że zrobił delikatnie, ale w rzeczywistości to wyskoczył na jakieś dziesięć metrów, a w miejscu startu był mały krater. Pobiegł jak najszybciej do trzeciego nie będąc do końca świadomym że u jego pasa znajduje się obecnie przepiękny miecz w złotej pochwie. Według siebie biegł normalnie jednak dla innych przypominał złotą smugę, pozostawiał po sobie "kryształki energii" które przez chwilę wisiały jakby duchowy ślad Czwartego. Gdy dotarł do gabinetu słysząc oddechy i widząc przez drzwi układy krwionośne dowiedział się, że w środku było sześć osób co oznaczało straszyznę z dwójką ochroniarzy i Sandaime. Naruto pchany impulsem postanowił zapukać, jednak od razu przy pierwszym dotknięciu jego piąstki drzwi wleciały do środka razem z futryną przygniatając starszyznę. Chłopiec wszedł i stanął na drzwiach spod których dobiegł jęk. Uzumaki spojrzał swoimi błękitnymi oczami na Trzeciego i stwierdził:
- Jiji obiecałeś mi że dasz mi prezent... jeśli poczekam do wieczora, a jest tak dwudziesta druga czterdzieści pięć.
- Przepraszam Naruto-kun ale widzisz omawiałem właśnie ważne sprawy dotyczące wioski... I proszę zejdź z drzwi pod nimi leży starszyzna. - poprosił Sarutobi, a Błękitnooki nim zszedł odtańczył kilka razy moonwalka instynktownie rysując pentagram jeśli podążało się po jego trasach. Starszyzna została wyciągnięta spod drzwi i gniewnie patrzyła na chłopca przysięgając zemstę wówczas ten się uśmiechnął demonicznie i stwierdził:
- A może przyznacie się, że do teraz zagadywaliście Dziadka, ponieważ mieliście nadzieję że wasze przydupasy mnie sprzątnęły??
- Cwany jesteś chłopcze ale jak śmiesz rzucać takimi oskarżeniami bez dowodów?? - spytał Danzo
- Ależ ja mam dowód każdy z nich miał na języku pieczęć, którą tylko ty stosujesz by chronić dane na swój temat plus mam ich zdjęcia. - odparł chłopiec dając zdjęcia oraz opisując wszystko co pamięta zakończył swoją historię - wówczas się obudziłem całkowicie zdrowy czując jakąś więź z nocą...
- Rozumiem że też nic nie powiesz o tej broni, którą masz u pasa?? - stwierdził trzeci grzecznym tonem.
- Wiem tylko tyle że coś się we mnie zmieniło skąd mam ten miecz nie wiem nawet nie wiedziałem że go posiadam. - odparł i nagle w ciągu sekundy odwrócił się parując mieczem kunaia jednego z ANBU.
- Co ty robisz??! Chcesz zostać zgładzonym przecież znasz prawa wioski!! - Ryknął Hokage.
- Hiruzen-sama przepraszam po prostu ta sytuacja jest bardzo dziwna od samego początku. Podczas waszego dialogu przekazałem kilka zadań swoim podkomendnym Ci odnaleźli mały krater na cmentarzu obok niego resztki popiołu oraz złoty szlak prowadzący do miejsca gdzie do niedawna były drzwi. Postanowiłem sprawdzić swoje przypuszczenia, coś odmieniło i uratowało tego chłopca bowiem mój cios był naprawdę silny i byle chuderlawy dzieciak by go nie zatrzymał z łatwością nie mówiąc o tempie reakcji. Moja diagnoza jest taka że ten młody człowiek został zmasakrowany i pozostawiony na pewną śmierć, jednak ktoś lub coś go ocaliło możliwe że przez rytuał poświęcenia. Niedokońca świadomie podskoczył robiąc niewielki krater i biegnąc tu by przypomnieć o obietnicy nie dostrzegł jak szybko się porusza pozostawił złoty ślad bowiem to twór jego prędkości. - wyjaśnił ANBU.
- Rozumiem ale i tak nierób tak więcej, a teraz zostawcie mnie z Naruto. - zarządził Trzeci.
- Oczywiście. - stwierdzili ANBU.
- Sarutobi jeszcze tego pożałujesz ze nas nie słuchałeś. - rzucił groźbę starszy. Cień wioski Liścia poczekał aż wyjdą i spytał:
- Pamiętasz coś??
- Tylko pobicie i że od kiedy się obudziłem wszystko jest inne gdy przechodziłem koło domów słyszałem myśli ludzi i widziałem sny wyglądały mi one jak bramy lub wejścia. - odpowiedział szczerze.
- Rozumiem jakby coś się działo natychmiast mi powiedz dobrze?? - poprosił Starzec
- Dobrze Jiji. - odparł chłopiec wychodząc.
Rok później.
- Jiji patrz co zrobiłem!!! - krzyknął blondynek wpadając do biura Hokage wymachując dziwnym okrągłym amuletem przypominającym prymitywny zegarek gdzie są oznaczone kryształami cztery pory dnia: Rano - błękitny, południe - żółty, wieczór - czerwony i północ - zielony. Na środku znajdował się inny kryształ o barwie zielono-niebieskiej. Podał go starcowi i pokazał by ten pokręcił małym pierścieniem oddzielającym środek o zewnątrz. Starzec spełnił prośbę i nagle został otoczony błękitną barierą Naruto rzucił w niego ciężką książka i ta się tylko odbiła od tarczy po której rozszedł się pierścień przypominający ten na wodzie.
- Co to Naru-chan?? - spytał zaskoczony Trzeci.
- Moje nowe dzieło odpowiednie kryształy umieją przechowywać energię a odpowiednio oszlifowane mają różne fajne efekty to najlepsze jakie mi się udało zrobić póki co umiem zająć się tylko pięcioma a jest ich z dziewięć lub dziesięć... - odparł chłopczyk z uśmiechem.
- Interesujące więc chcesz przejąć spadek po dziadkach ze strony ojca?? Kopalnie są kawałek za Konohą. - zadał pytanie Cień.
- Jest coś jeszcze... - stwierdził chłopiec wyciągając dwa zwoje.
- A co tutaj się znajduje?? - zainteresował się Hiruzen bowiem doskonale pamiętał z jaką uwagą chłopiec uczył się technik pieczętujących i barier. A jego kontrola czakry była inna niż każdego shinobi bowiem on nie umiał skoncentrować niewielkiej ilości. Wraz ze wzrostem ilości czakry lepiej ją kontroluje dlatego postanowił udostępnić mu najbardziej energio żerne jutsu jakie istnieją. Złoty zawsze pochłania tą wiedzę błyskawicznie. W rok nauczył się wszystkich znanych barier i stworzył kilka własnych, ale lepsze jaja były z pieczęciami bowiem je wsunął na śniadanie i średnio raz na dwa dni tworzył nową pieczęć. Sandaime załatwił mu praktyki u zbrojmistrza tutaj również uczeń przewyższył mistrza. Uzumaki stworzył bowiem wyjątkowo twardy i lekki metal oraz zaprojektował kilka sprzętów dla ninja. Jego najnowszym dziełem był ten amulet Trzeci był pełen podziwu.
- W jednym jest pewna pieczęć dla medyków pozwala zablokować odczuwanie bólu i nie wymaga stałego dopływu czakry. Drugi zawiera specjalną barierę nakładaną na: broń nie pozwalającą zranić broń dzięki niej powoduje tylko ból niema obrażeń, tak samo w walce wręcz jest nakładana na ciało zawodników czy też przy ninjutsu oraz genjutsu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz